Lew z ludzkimi oczami



Antaba z Czerwinska
Fot. ARCHIWUM FOTOGRAFICZNE BPD

WLODZIMIERZ KALICKI

Sredniowieczna rzezba madonny, uwazana za jedna z najpiekniejszych polskich madonn, i romanska kolatka swiatynna, dzis w Europie prawdziwy rarytas - w czasie okupacji zniknely z Polski. Z biegiem lat natrafiamy jednak na informacje o ich losach i miejscach, gdzie moga sie dzis znajdowac. Slady prowadza do Niemiec

Najprawdopodobniej w pazdzierniku 1939 roku w klasztorze ojcow salezjanow w Czerwinsku nad Wisla pojawili sie niemieccy zolnierze. Niemcy wypedzili zakonnikow. Pozostawili tylko jednego ksiedza do obslugi parafii.

- W klasztornej piekarni Niemcy wypiekali bardzo duzo chleba, ktory potem magazynowali w kaplicy - opowiada ks. Andrzej Kulesza, konserwator zabytkow klasztoru w Czerwinsku. Swiezy chleb parowal, wilgoc zniszczyla jedyne zachowane na Mazowszu gotyckie sklepienia pokryte polichromia. Dzis ksiadz Kulesza mozolnie konserwuje zachowane fragmenty polichromii - tu kilkanascie, tam kilka centymetrow kwadratowych.

Klasztor reguly sw. Augustyna ufundowal w Czerwinsku w roku 1148 biskup plocki Aleksander z Malonne. Pierwsi zakonnicy przybyli tam z Paryza. W czasach pozniejszych kosciol i klasztor wielokrotnie przebudowywano, do roku 1939 przetrwala jednak bezcenna pamiatka z pierwszych lat istnienia klasztoru - romanska kolatka przy drzwiach koscielnych, zwana takze antaba. Niemiecki profesor historii sztuki na uniwersytecie wroclawskim, Dagobert Frey, opisywal ja tak: "Jako jedyny pojedynczy egzemplarz, klasztor posiada romanska glowe lwa z brazu, z pierscieniami do kolatania i ciagniecia, ktora zastosowana byla jako obicie drzwi. Glowa z tarcza odlana jest w jednym kawalku i nastepnie obrobiona rylcem. Odlew jest nierownomiernie gruby i w dwoch cienkich miejscach, na pysku i lewym uchu jest wylamany".

Profesor Frey znal kolatke z pobytow w Czerwinsku w latach trzydziestych. Podrozowal wowczas po Polsce i zbieral materialy do monografii o sredniowiecznej niemieckiej sztuce na Mazowszu.

Ludzka glowka miedzy zebami paszczy

Dagobert Frey byl z pochodzenia Austriakiem. Do Wroclawia przeprowadzil sie po otrzymaniu profesury na tamtejszym uniwersytecie. Przed wojna w srodowisku europejskich historykow sztuki ceniono jego wielka erudycje i blyskotliwosc. Profesor Frey badal miedzy innymi wplyw sredniowiecznej kultury niemieckiej na kulture polska.

Prof. Zygmunt Swiechowski byl asystentem na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Jego zwierzchnik, prof. Jan Zachwatowicz, opowiadal mu, ze profesor Frey usilnie organizowal wzajemne wizyty naukowcow polskich i niemieckich. - Czesto przyjezdzal do Pols- ki, by badac wybitne dziela sztuki sredniowiecznej - mowi profesor Swiechowski.

Jak sie mialo okazac, byl to wywiad naukowy. Wkrotce po kampanii wrzesniowej Dagobert Frey i inni niemieccy naukowcy, ktorzy przed wojna zapraszali do Wroclawia polskich kolegow, pojawili sie w Polsce. Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, Stanislaw Lorentz, zanotowal w okupacyjnych zapiskach: "Dobry moj przedwojenny znajomy, ktorego przyjmowalem w Wilnie, a potem w Warszawie, z ktorym odbywalem wspolne wycieczki na Miedzynarodowym Kongresie Historii Sztuki w Anglii w lecie 1939 roku, prof. dr Dagobert Frey, w pazdzierniku 1939 roku zjawil sie w Muzeum u mnie wraz z gestapo i ze swym wiedenskim kolega, dr. Josefem Muehlmannem. Wedlug swych przedwojennych notatek wskazywal najcenniejsze przedmioty do natychmiastowego wywozu".

W tym czasie prof. Dagobert Frey pofatygowal sie takze do Czerwinska po romanska antabe w ksztalcie glowy lwa.

"Glowa lwa z Czerwinska faktycznie wykazuje daleko idace podobienstwo z glowami lwow na skrzydlach drzwi w soborze Sofijskim w Nowogrodzie Wielkim, a przede wszystkim na prawym skrzydle. Podstawowe formy budowy glowy sa, mimo roznego opracowania indywidualnego, takie same: wielkie, wiszace luki brwi nad oczami, podobne do ludzkich, migdalowe galki oczne z okalajacymi rzesami, pysk w ksztalcie nosa, wargi traktowane jak wasy. Loki grzywy nie sa w Czerwinsku tak artystycznie dopracowane, ukazuja jednak podobne grawerowanie. Szczegolnie charakterystycznym, wspolnym dla obu elementem jest mala ludzka glowka miedzy zebami paszczy" - pisal ze smakiem prof. Dagobert Frey w swym studium o niemieckiej sztuce na Mazowszu. Niemiecki historyk sztuki odkryl tez istotne podobienstwo kolatki czerwinskiej z obiciem drzwi znajdujacych sie w kolekcji Moritzburg Museum w Halle. Wszystkie trzy uznal za arcydziela wykonane pod koniec XII wieku przez wedrujacych na Wschod mistrzow giserskich i rzezbiarskich z warsztatu w Magdeburgu.

Reprezentacyjne, monumentalne kolatki pojawily sie w architekturze rzymskiej i przejete zostaly przez sredniowieczny Zachod. W antabe taka wyposazono na przyklad kaplice Karola Wielkiego w Akwizgranie.

Kolatka czerwinska byla wielkim rarytasem. - Odlew brazowy jest bardzo trudna technika, wymagajaca duzych kwalifikacji, wiec takze w okresie miedzy X a XIII wiekiem byla to rzecz bardzo rzadka - mowi prof. Swiechowski.

Frey bije w twarz i znika z kolatka

Pod koniec roku 1939 antaba z glowa lwa zniknela spomiedzy okuc drzwi nawy bocznej klasztornego kosciola. W jakich okolicznosciach? Prof. Zygmunt Swiechowski, ktory w latach szescdziesiatych usilowal ustalic wojenne i powojenne losy antaby, dowiedzial sie, ze zaraz po wojnie salezjanie w Czerwinsku opowiadali, iz kolatke zabral niemiecki profesor, ten sam, ktory w owym czasie nadzorowal takze demontaz kominkow z Zamku Krolewskiego w Warszawie. Demontazem wyposazenia Zamku Krolewskiego kierowal prof. Frey.

- Protestujacego na Zamku profesor Lorentza uderzyl wtedy w twarz - mowi profesor Swiechowski.

W Czerwinsku Dagobert Frey, zapewne dzieki pomocy stacjonujacych tam niemieckich zolnierzy, wyrwal z podstawy kolatki szesc mocujacych ja do drzwi gwozdzi i zabral slynny skarb. Nie wiadomo nic o zrabowaniu przez niego innych dziel sztuki. Zreszta najcenniejszej pamiatki historycznej od wielu lat juz w klasztorze nie bylo. W roku 1410 wracajacy spod Grunwaldu Wladyslaw Jagielo pozostawil w Czerwinsku jako wotum swoj ozdobny helm, w ktorym wystapil na polu bitwy.

- Niestety, helm Jagiely zaginal podczas kasaty zakonu w roku 1819 - mowi ksiadz Kulesza.

Prof. Dagobert Frey nie pozostawil zadnego pokwitowania. Niemcy przy okazji rekwizycji dziel sztuki pokwitowan zwykle nie wystawiali. Jesli juz, to Polakom z rodzin arystokratycznych. Prof. Swiechowski, odtwarzajac po wojnie okolicznosci znikniecia antaby, powzial jednak podejrzenie, ze za brakiem pokwitowania kryc sie moze cos wiecej niz tylko buta hitlerowskiego dygnitarza. Gdy tylko zdjeto kolatke z koscielnych drzwi, wszelki slad po niej zaginal.

- Od poczatku bralem pod uwage mozliwosc, ze Frey po prostu zrabowal antabe na wlasna reke i nie przekazal jej do zadnego hitlerowskiego zbioru dziel zrabowanych.

Prof. Zygmunt Swiechowski w latach szescdziesiatych wyjezdzal w celach naukowych do NRD i RFN. Niemieccy historycy sztuki na Wschodzie i Zachodzie bardzo cenili profesora jako fachowca i darzyli go zaufaniem. Korzystajac z zawodowych znajomosci, prof. Swiechowski rozpoczal prywatne sledztwo.

- Poznalem wtedy prof. Franza, w czasie wojny ucznia i asystenta Freya we Wroclawiu. Franz stwierdzil, ze w czasie wojny antaby z Czerwinska nie bylo w zadnym ze zbiorow wroclawskich - mowi prof. Swiechowski.

Cudowne bronie Hitlera

Tymczasem na przelomie roku 1939 i 1940 prof. Frey, najpewniej we Wroclawiu, gdzie mial pracownie i archiwum, konczyl pisac artykul o niemieckiej sztuce sredniowiecznej na Mazowszu, ktory opublikowal w roku 1940 w pierwszym numerze czasopisma "Zeitschrift des Deutschen Verein fuer Kunstgeschichte". W artykule tym z detalami opisal czerwinska antabe. Zapewne opisal ja z natury, majac przed oczami arcydzielo. Skoro jednak nie znajdowalo sie ono w publicznych zbiorach we Wroclawiu, oznacza to, ze zawlaszczyl je Dagobert Frey.

W latach 70. prof. Swiechowski poprosil prof. Petera Blocha, swietnego zachodnioniemieckiego mediewiste, o sprawdzenie, czy informacji o antabie z Czerwinska nie ma w zbiorze prof. Meyera w Hamburgu. Prof. Meyer byl wybitnym znawca sredniowiecznych brazow. W czasie wojny dokladnie opisal wszystkie sredniowieczne przedmioty z metalu znajdujace sie w niemieckich zbiorach. Prof. Bloch w obecnosci prof. Swiechowskiego przeszukal wielka szafe, wypelniona niepublikowanymi notatkami, spisami i fotografiami niezyjacego juz wtedy prof. Meyera. Nie bylo tam zadnej informacji o czerwinskiej antabie. W niemieckiej literaturze przedmiotu jedynym sladem po kolatce byl artykul Dago-berta Freya opublikowany wkrotce po jej zrabowaniu.

Prof. Franz opowiedzial prof. Swiechowskiemu o postawie prof. Freya w ostatnich miesiacach III Rzeszy. Dagobert Frey do konca byl zacieklym nazista. W pierwszych miesiacach 1945 roku asystent poprosil prof. Freya o zwolnienie z pracy i zgode na wyjazd do rodzinnej Bawarii. Dostal ja. Gdy jednak zaczal namawiac profesora do wyjazdu z zagrozonego sowiecka ofensywa Wroclawia, uslyszal oden, ze jest defetysta, ze nie ma sensu wyjezdzac, gdyz wkrotce tajne, cudowne bronie Hitlera odwroca bieg wojny.

W koncu jednak Dagobert Frey uciekl z Wroclawia do Wiednia. Znalazl azyl w Bundesdenkmalamcie, wiedenskim glownym urzedzie konserwatorskim. W Wiedniu wydal ksiazke, ktora dedykowal nowej, rodzacej sie po wojnie Europie. Zmarl kilka lat po wojnie.

Prywatnie, w publicznym interesie

W czasie jednego z pobytow naukowych w Monachium prof. Swiechowski zaprzyjaznil sie z niemieckim historykiem sztuki. Na prosbe polskiego kolegi podjal sie on dyskretnych poszukiwan antaby. Wkrotce poinformowal prof. Swiechowskiego, ze romanskie arcydzielo jest w Stuttgarcie, w rekach spadkobiercow Dagoberta Freya. - Nazwisko tego historyka sztuki chcialbym zachowac w tajemnicy, gdyz jest on czynnym, cenionym uczonym i obawiam sie, ze moglyby spotkac go w Niemczech nieprzyjemnosci - mowi prof. Swiechowski.

Zygmunt Swiechowski dzialal w Monachium sam, choc, jak podkresla, w interesie publicznym. Na pomoc polskich instytucji panstwowych liczyc nie mogl, gdyz PRL nie utrzymywala oficjalnie pelnych stosunkow dyplomatycznych z RFN. Profesor zwrocil sie wiec z prywatna prosba o pomoc w odzyskaniu antaby do prof. Heidenreicha, dyrektora Zentrallinstitut fuer Kunstgeschichte, Centralnego Instytutu Historii Sztuki. Jako nienazista, arystokrata i katolik pelnil on wowczas w srodowisku niemieckich historykow sztuki bardzo wazna role. Prof. Heidenreich przeprowadzil rozmowy z kolegami po fachu. Zdaje sie, ze takze zasiegnal jezyka w Stuttgarcie. Ostatecznie poinformowal prof. Swiechowskiego, ze nie moze spowodowac zwrotu kolatki.

- Prof. Heidenreich nie zaprzeczyl, ze kolatka jest w Stuttgarcie, ale powiedzial, ze nie moze mi pomoc. Na nic byly moje przekonywania, ze korzysc z posiadania zrabowanej kolatki jest niczym wobec szkody moralnej wynikajacej z rabunku. Ksieza oprowadzali w tamtych latach po czerwinskim kosciele tysiace zwiedzajacych i pokazywali slad na drzwiach, wyjasniajac, ze byl tam bezcenny zabytek, ale ukradl go w czasie wojny niemiecki profesor - opowiada prof. Swiechowski.

Antaba nie wrocila do Czerwinska. Wyglada na to, ze do dzis znajduje sie w rekach spadkobiercow prof. Dagoberta Freya. Chyba, ze zostala pokatnie sprzedana.

W kosciele w Czerwinsku ks. Andrzej Kulesza przymierza sie do odlania kopii kolatki na podstawie zachowanych fotografii. Zabytkowe drzwi ze sladem po antabie zostaly zdemontowane w roku 1978, gdyz nie chronily kosciola przed zlodziejami. Stoja oparte o sciane prowizorycznego muzeum klasztornego.

Prof. Swiechowski zas tropi w Niemczech jeszcze jeden zrabowany skarb sredniowiecznej sztuki.

Z konsoli Mojzesza

Gotycka rzezba Madonny, stojaca na tak zwanej konsoli Mojzesza, z daleka przyciaga wzrok. Lagodny sklon ciala, urocza twarz, misterna struktura fald szaty znamionuja reke mistrza. Z bliska widac jednak, ze przy scianie torunskiej bazyliki katedralnej sw. Jana stoi wspolczesna kopia, ktorej daleko do urody oryginalnej rzezby, od wiekow nazywanej Piekna Madonna Torunska.

Piekna Madonne wyrzezbil okolo roku 1395 anonimowy tworca, byc moze pochodzacy z Nadrenii, zwany Mistrzem Pieknych Madonn. "Zupelne opanowanie techniczne i skonczony wdziek wyrazu: nadzwyczajne te walory daja temu dzielu wyjatkowe wprost stanowisko wsrod calej plastyki gotyckiej nie tylko Pomorza, ale calej Polski. Przez wizytatora biskupiego Strzesza juz w XVI w. >>ponad Fidiasza<< wychwalane, bylo w zaniedbaniu za czasow pruskich. Szara farba pomalowane, stalo na jednym z bocznych oltarzy. [...] Bardzo pozno, bo dopiero w r. 1909, wskutek sfotografowania przez znanego Dra Stoedtnera w Berlinie, badacze niemieccy zwrocili na nia uwage i stad >>Piekna Madonna<< torunska stanowi przedmiot ozywionych badan. [...] Zagadkowem, jak usmiech Madonny i glebokie spojrzenie Dzieciatka, jest jej pochodzenie" - zachwycal sie przedwojenny historyk sztuki, ks. Boleslaw Makowski.

Kopia wykonana zostala w latach 50. na zlecenie torunskich wladz koscielnych. Oryginal, pozostajacy w torunskim kosciele nieprzerwanie od konca XIV wieku, ostatni raz widziano pod koniec roku 1944. Polscy robotnicy zauwazyli wtedy, ze Niemcy wywoza z kosciola skrzynie z rzezba. Prof. Swiechowski juz w latach 60. wypytywal o nia znajomych historykow sztuki w RFN i NRD. W roku 1962 goscil w Berlinie u wybitnego specjalisty od architektury i sztuki obszaru panstwa krzyzackiego, prof. Karla Heinza Clasena. Gospodarz zapytany o Piekna Madonne odpowiedzial, ze nie trzeba sie martwic o los rzezby. - Bylo to powiedziane w bardzo znaczacy sposob. Zrozumialem, ze on rzezbe widzial juz po wojnie, ze nie jest zniszczona ani uszkodzona i ze nie moze nic wiecej powiedziec, gdyz zostal zobowiazany do zachowania tajemnicy - mowi profesor Swiechowski.

Rzeczywiscie, wiecej na ten temat prof. Clasen nie chcial rozmawiac. Carl Heinz Clasen byl przed wojna autorytetem w skali miedzynarodowej. W roku 1939 opublikowal ceniona monografie "Die Mittelalterliche Bildhauerkunst im Deutscheordensland Preussen", w ktorej omowil rzezbe Pieknej Madonny Torunskiej. W czasach hitlerowskich wstapil do NSDAP, ale nie wslawil sie zadnymi niegodnymi postepkami.

- Niewatpliwie byl to czlowiek porzadny, ale o dosc slabym charakterze - uwaza prof. Swiechowski.

Po wojnie prof. Clasen pozostal w sowieckiej strefie okupacyjnej, potem w NRD. Szybko zrobil tam kariere. Objal profesure na uniwersytecie berlinskim, byl czlowiekiem zaufania partii. Gdy komunistyczne wladze postanowily rozebrac zamek krolewski w Berlinie, w ktorym widzialy pomnik feudalizmu i pruskiej monarchii, o ekspertyze historyczna uzasadniajaca rozbiorke poprosily przede wszystkim prof. Clasena.

Gnoj w chinskim bebnie

Coz mogla oznaczac delikatna sugestia prof. Clasena, ze widzial po wojnie Piekna Madonne Torunska? Zapewne to, ze zobaczyl ja ukryta w jakims magazynie dziel sztuki na terenie NRD. Jako czlowiek zaufania partii i wybitny historyk sztuki mogl byc wprowadzony do jakiegos utajnionego magazynu odszukanych w hitlerowskich schowkach dziel sztuki, by przeprowadzic ich identyfikacje. Nie jest bowiem prawda, ze sluzby aliantow w zachodnich strefach okupacyjnych Niemiec oraz oddzialy sowieckie w strefie wschodniej odszukaly wszystkie hitlerowskie sklady z dobrami kultury. Wiele mniejszych schowkow z bezcennymi arcydzielami zidentyfikowano dopiero kilka lat po wojnie. Niemiecki historyk sztuki Karl Reutti w sierpniu 1946 roku odkryl w poblizu Kyritz, w sowieckiej strefie okupacyjnej, setki grafik i rysunkow, w tym piekna akwarele "Irysy" Duerera, "Boze Narodzenie" Altdorfera, wiele obrazow z kolekcji Kunsthalle. W nastepnych latach Reutti odnajdywal w kolejnych wschodnioniemieckich wsiach obrazy, rzezby, meble. Nad granica z Polska, w Angermuende, wysledzil kolekcje wielkich swiatynnych rzezb chinskich nalezaca do barona von der Heydta. Chlop, w ktorego zabudowaniach ukryto rzezby, rabal drewno na glowie dwunastowiecznego tygrysa z szarego kamienia, a gnoj zwykl wrzucac do duzego chinskiego bebna z brazu. Wszystkie te dziela i wiele innych, odnalezionych po wojnie przez podobnych Reuttiemu zapalencow, trafily do enerdowskich kolekcji panstwowych. Calkiem mozliwe, ze Piekna Madonna Torunska trafila w tajemnicy do urzedowego skladu dziel sztuki w NRD.

W latach 60. jeden z polskich konserwatorow dziel sztuki poinformowal Ministerstwo Kultury, ze jego kolega z NRD, konserwator miejski z Jeny, opowiadal mu, iz Piekna Madonna przechowywana jest w tamtejszych magazynach muzealnych. Informacja ta niespodziewanie potwierdzona zostala juz po napisaniu tego reportazu. Do prof. Swiechowskiego zadzwonil z Niemiec jego kolega, historyk sztuki, i poinformowal go, ze natrafil na slad Pieknej Madonny z Torunia. Dowiedzial sie otoz, ze Friedrich B. Bellman, niemiecki historyk sztuki i konserwator zabytkow, uczen wybitnego znawcy gotyku prof. Jantzena, opowiadal po wojnie, ze rzezbe Madonny widzial pod koniec 1945 r. ukryta w jednej z niemieckich kopaln soli. Friedrich Bellman przez pierwsze kilkanascie lat po wojnie byl konserwatorem zabytkow w Jenie.

Jaki byl zatem los Madonny? Zapewne nie zostala przejeta przez zachodnich aliantow. Najpewniej wykradli ja z kopalni Niemcy. Byc moze, choc to bardzo malo prawdopodobne, torunskie arcydzielo wpadlo w rece Rosjan. Po latach, podczas porzadkowania magazynow ze sztuka zrabowana w Niemczech, Rosjanie mogli miec trudnosci z identyfikacja rzezby i ocena jej wartosci. Nie mieli wszak wielkiej klasy znawcow zachodnioeuropejskiej sztuki sredniowiecznej. O pomoc mogli poprosic towarzyszy z NRD. Tamtejsi historycy sztuki slyneli z fachowosci i lojalnosci wobec wladzy.

Wiele lat po smierci prof. Clasena, prof. Swiechowskiego odwiedzil w Warszawie syn niemieckiego uczonego, Wolfgang Clasen. Odziedziczyl on po ojcu fach historyka sztuki. W rozmowie z prof. Swiechowskim nie ukrywal, ze przed smiercia ojciec przekazal mu niemalo zawodowych tajemnic. W oglednej formie potwierdzil, ze Piekna Madonna Torunska nie zostala zniszczona i pozostaje gdzies w ukryciu.

Ciag dalszy za tydzien

[podpis pod fot./rys.]


Wlodzimierz Kalicki



 

 

 

Prawdziwy koniec wedrowki Eneasza
SZTUKA ZAGRABIONA 1

Pani Morza spod ziemi
SZTUKA ZAGRABIONA 2

Mlodzieniec przecudnej urody, od swiata ukryty
SZTUKA ZAGRABIONA 3

Ksiag starych duchy srebrnoszare
SZTUKA ZAGRABIONA 4

Pamiec w plomieniach
SZTUKA ZAGRABIONA 5

Rejtan pod szynkwasem
SZTUKA ZAGRABIONA 6

Oltarz po dwakroc porywany
SZTUKA ZAGRABIONA 7

Jesienia ksiazki wracaja z poludnia
SZTUKA ZAGRABIONA 8

Bracia Czescy wracaja z Niemiec do Polski
SZTUKA ZAGRABIONA 9

Madonna znika pod szklanka kawy
SZTUKA ZAGRABIONA 10

Lew z ludzkimi oczami
SZTUKA ZAGRABIONA 11

Siostra Fryderyka
SZTUKA ZAGRABIONA 12

Biblia i dzentelmeni
SZTUKA ZAGRABIONA 13 W polowie XII wieku skryba zanotowal na kartach Biblii Plockiej, ze spadajace spod stropu plockiej katedry strusie jajo z cenna relikwia cudem pochwycil w locie niejaki Zachariasz.Byl to pierwszy opis cudu na polskich ziemiach. W roku 1940 Niemcy z fanfarami wywiezli Biblie pociagiem. W roku 1978 potajemnie odwiezli taksowka

Pontyfikal i Stasi
SZTUKA ZAGRABIONA 14 Bezcenny Pontyfikal Plocki Niemcy zrabowali w roku 1940.

Trzystuletni romans
SZTUKA ZAGRABIONA 15 Ich historia zaczela sie przed trzema wiekami.

 
Copyright © 2001 Polish American Congress of Southern California. All Rights Reserved ®