|

Lew z ludzkimi oczami

Antaba z Czerwinska
Fot. ARCHIWUM FOTOGRAFICZNE BPD
WLODZIMIERZ KALICKI
Sredniowieczna rzezba madonny, uwazana za jedna z najpiekniejszych
polskich madonn, i romanska kolatka swiatynna, dzis w Europie prawdziwy
rarytas - w czasie okupacji zniknely z Polski. Z biegiem lat natrafiamy
jednak na informacje o ich losach i miejscach, gdzie moga sie dzis
znajdowac. Slady prowadza do Niemiec
Najprawdopodobniej w pazdzierniku 1939 roku w klasztorze ojcow
salezjanow w Czerwinsku nad Wisla pojawili sie niemieccy zolnierze.
Niemcy wypedzili zakonnikow. Pozostawili tylko jednego ksiedza do
obslugi parafii.
- W klasztornej piekarni Niemcy wypiekali bardzo duzo chleba, ktory
potem magazynowali w kaplicy - opowiada ks. Andrzej Kulesza, konserwator
zabytkow klasztoru w Czerwinsku. Swiezy chleb parowal, wilgoc zniszczyla
jedyne zachowane na Mazowszu gotyckie sklepienia pokryte polichromia.
Dzis ksiadz Kulesza mozolnie konserwuje zachowane fragmenty polichromii
- tu kilkanascie, tam kilka centymetrow kwadratowych.
Klasztor reguly sw. Augustyna ufundowal w Czerwinsku w roku 1148
biskup plocki Aleksander z Malonne. Pierwsi zakonnicy przybyli tam
z Paryza. W czasach pozniejszych kosciol i klasztor wielokrotnie
przebudowywano, do roku 1939 przetrwala jednak bezcenna pamiatka
z pierwszych lat istnienia klasztoru - romanska kolatka przy drzwiach
koscielnych, zwana takze antaba. Niemiecki profesor historii sztuki
na uniwersytecie wroclawskim, Dagobert Frey, opisywal ja tak: "Jako
jedyny pojedynczy egzemplarz, klasztor posiada romanska glowe lwa
z brazu, z pierscieniami do kolatania i ciagniecia, ktora zastosowana
byla jako obicie drzwi. Glowa z tarcza odlana jest w jednym kawalku
i nastepnie obrobiona rylcem. Odlew jest nierownomiernie gruby i
w dwoch cienkich miejscach, na pysku i lewym uchu jest wylamany".
Profesor Frey znal kolatke z pobytow w Czerwinsku w latach trzydziestych.
Podrozowal wowczas po Polsce i zbieral materialy do monografii o
sredniowiecznej niemieckiej sztuce na Mazowszu.
Ludzka glowka miedzy zebami paszczy
Dagobert Frey byl z pochodzenia Austriakiem. Do Wroclawia przeprowadzil
sie po otrzymaniu profesury na tamtejszym uniwersytecie. Przed wojna
w srodowisku europejskich historykow sztuki ceniono jego wielka
erudycje i blyskotliwosc. Profesor Frey badal miedzy innymi wplyw
sredniowiecznej kultury niemieckiej na kulture polska.
Prof. Zygmunt Swiechowski byl asystentem na Wydziale Architektury
Politechniki Warszawskiej. Jego zwierzchnik, prof. Jan Zachwatowicz,
opowiadal mu, ze profesor Frey usilnie organizowal wzajemne wizyty
naukowcow polskich i niemieckich. - Czesto przyjezdzal do Pols-
ki, by badac wybitne dziela sztuki sredniowiecznej - mowi profesor
Swiechowski.
Jak sie mialo okazac, byl to wywiad naukowy. Wkrotce po kampanii
wrzesniowej Dagobert Frey i inni niemieccy naukowcy, ktorzy przed
wojna zapraszali do Wroclawia polskich kolegow, pojawili sie w Polsce.
Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, Stanislaw Lorentz, zanotowal
w okupacyjnych zapiskach: "Dobry moj przedwojenny znajomy,
ktorego przyjmowalem w Wilnie, a potem w Warszawie, z ktorym odbywalem
wspolne wycieczki na Miedzynarodowym Kongresie Historii Sztuki w
Anglii w lecie 1939 roku, prof. dr Dagobert Frey, w pazdzierniku
1939 roku zjawil sie w Muzeum u mnie wraz z gestapo i ze swym wiedenskim
kolega, dr. Josefem Muehlmannem. Wedlug swych przedwojennych notatek
wskazywal najcenniejsze przedmioty do natychmiastowego wywozu".
W tym czasie prof. Dagobert Frey pofatygowal sie takze do Czerwinska
po romanska antabe w ksztalcie glowy lwa.
"Glowa lwa z Czerwinska faktycznie wykazuje daleko idace podobienstwo
z glowami lwow na skrzydlach drzwi w soborze Sofijskim w Nowogrodzie
Wielkim, a przede wszystkim na prawym skrzydle. Podstawowe formy
budowy glowy sa, mimo roznego opracowania indywidualnego, takie
same: wielkie, wiszace luki brwi nad oczami, podobne do ludzkich,
migdalowe galki oczne z okalajacymi rzesami, pysk w ksztalcie nosa,
wargi traktowane jak wasy. Loki grzywy nie sa w Czerwinsku tak artystycznie
dopracowane, ukazuja jednak podobne grawerowanie. Szczegolnie charakterystycznym,
wspolnym dla obu elementem jest mala ludzka glowka miedzy zebami
paszczy" - pisal ze smakiem prof. Dagobert Frey w swym studium
o niemieckiej sztuce na Mazowszu. Niemiecki historyk sztuki odkryl
tez istotne podobienstwo kolatki czerwinskiej z obiciem drzwi znajdujacych
sie w kolekcji Moritzburg Museum w Halle. Wszystkie trzy uznal za
arcydziela wykonane pod koniec XII wieku przez wedrujacych na Wschod
mistrzow giserskich i rzezbiarskich z warsztatu w Magdeburgu.
Reprezentacyjne, monumentalne kolatki pojawily sie w architekturze
rzymskiej i przejete zostaly przez sredniowieczny Zachod. W antabe
taka wyposazono na przyklad kaplice Karola Wielkiego w Akwizgranie.
Kolatka czerwinska byla wielkim rarytasem. - Odlew brazowy jest
bardzo trudna technika, wymagajaca duzych kwalifikacji, wiec takze
w okresie miedzy X a XIII wiekiem byla to rzecz bardzo rzadka -
mowi prof. Swiechowski.
Frey bije w twarz i znika z kolatka
Pod koniec roku 1939 antaba z glowa lwa zniknela spomiedzy okuc
drzwi nawy bocznej klasztornego kosciola. W jakich okolicznosciach?
Prof. Zygmunt Swiechowski, ktory w latach szescdziesiatych usilowal
ustalic wojenne i powojenne losy antaby, dowiedzial sie, ze zaraz
po wojnie salezjanie w Czerwinsku opowiadali, iz kolatke zabral
niemiecki profesor, ten sam, ktory w owym czasie nadzorowal takze
demontaz kominkow z Zamku Krolewskiego w Warszawie. Demontazem wyposazenia
Zamku Krolewskiego kierowal prof. Frey.
- Protestujacego na Zamku profesor Lorentza uderzyl wtedy w twarz
- mowi profesor Swiechowski.
W Czerwinsku Dagobert Frey, zapewne dzieki pomocy stacjonujacych
tam niemieckich zolnierzy, wyrwal z podstawy kolatki szesc mocujacych
ja do drzwi gwozdzi i zabral slynny skarb. Nie wiadomo nic o zrabowaniu
przez niego innych dziel sztuki. Zreszta najcenniejszej pamiatki
historycznej od wielu lat juz w klasztorze nie bylo. W roku 1410
wracajacy spod Grunwaldu Wladyslaw Jagielo pozostawil w Czerwinsku
jako wotum swoj ozdobny helm, w ktorym wystapil na polu bitwy.
- Niestety, helm Jagiely zaginal podczas kasaty zakonu w roku 1819
- mowi ksiadz Kulesza.
Prof. Dagobert Frey nie pozostawil zadnego pokwitowania. Niemcy
przy okazji rekwizycji dziel sztuki pokwitowan zwykle nie wystawiali.
Jesli juz, to Polakom z rodzin arystokratycznych. Prof. Swiechowski,
odtwarzajac po wojnie okolicznosci znikniecia antaby, powzial jednak
podejrzenie, ze za brakiem pokwitowania kryc sie moze cos wiecej
niz tylko buta hitlerowskiego dygnitarza. Gdy tylko zdjeto kolatke
z koscielnych drzwi, wszelki slad po niej zaginal.
- Od poczatku bralem pod uwage mozliwosc, ze Frey po prostu zrabowal
antabe na wlasna reke i nie przekazal jej do zadnego hitlerowskiego
zbioru dziel zrabowanych.
Prof. Zygmunt Swiechowski w latach szescdziesiatych wyjezdzal w
celach naukowych do NRD i RFN. Niemieccy historycy sztuki na Wschodzie
i Zachodzie bardzo cenili profesora jako fachowca i darzyli go zaufaniem.
Korzystajac z zawodowych znajomosci, prof. Swiechowski rozpoczal
prywatne sledztwo.
- Poznalem wtedy prof. Franza, w czasie wojny ucznia i asystenta
Freya we Wroclawiu. Franz stwierdzil, ze w czasie wojny antaby z
Czerwinska nie bylo w zadnym ze zbiorow wroclawskich - mowi prof.
Swiechowski.
Cudowne bronie Hitlera
Tymczasem na przelomie roku 1939 i 1940 prof. Frey, najpewniej
we Wroclawiu, gdzie mial pracownie i archiwum, konczyl pisac artykul
o niemieckiej sztuce sredniowiecznej na Mazowszu, ktory opublikowal
w roku 1940 w pierwszym numerze czasopisma "Zeitschrift des
Deutschen Verein fuer Kunstgeschichte". W artykule tym z detalami
opisal czerwinska antabe. Zapewne opisal ja z natury, majac przed
oczami arcydzielo. Skoro jednak nie znajdowalo sie ono w publicznych
zbiorach we Wroclawiu, oznacza to, ze zawlaszczyl je Dagobert Frey.
W latach 70. prof. Swiechowski poprosil prof. Petera Blocha, swietnego
zachodnioniemieckiego mediewiste, o sprawdzenie, czy informacji
o antabie z Czerwinska nie ma w zbiorze prof. Meyera w Hamburgu.
Prof. Meyer byl wybitnym znawca sredniowiecznych brazow. W czasie
wojny dokladnie opisal wszystkie sredniowieczne przedmioty z metalu
znajdujace sie w niemieckich zbiorach. Prof. Bloch w obecnosci prof.
Swiechowskiego przeszukal wielka szafe, wypelniona niepublikowanymi
notatkami, spisami i fotografiami niezyjacego juz wtedy prof. Meyera.
Nie bylo tam zadnej informacji o czerwinskiej antabie. W niemieckiej
literaturze przedmiotu jedynym sladem po kolatce byl artykul Dago-berta
Freya opublikowany wkrotce po jej zrabowaniu.
Prof. Franz opowiedzial prof. Swiechowskiemu o postawie prof. Freya
w ostatnich miesiacach III Rzeszy. Dagobert Frey do konca byl zacieklym
nazista. W pierwszych miesiacach 1945 roku asystent poprosil prof.
Freya o zwolnienie z pracy i zgode na wyjazd do rodzinnej Bawarii.
Dostal ja. Gdy jednak zaczal namawiac profesora do wyjazdu z zagrozonego
sowiecka ofensywa Wroclawia, uslyszal oden, ze jest defetysta, ze
nie ma sensu wyjezdzac, gdyz wkrotce tajne, cudowne bronie Hitlera
odwroca bieg wojny.
W koncu jednak Dagobert Frey uciekl z Wroclawia do Wiednia. Znalazl
azyl w Bundesdenkmalamcie, wiedenskim glownym urzedzie konserwatorskim.
W Wiedniu wydal ksiazke, ktora dedykowal nowej, rodzacej sie po
wojnie Europie. Zmarl kilka lat po wojnie.
Prywatnie, w publicznym interesie
W czasie jednego z pobytow naukowych w Monachium prof. Swiechowski
zaprzyjaznil sie z niemieckim historykiem sztuki. Na prosbe polskiego
kolegi podjal sie on dyskretnych poszukiwan antaby. Wkrotce poinformowal
prof. Swiechowskiego, ze romanskie arcydzielo jest w Stuttgarcie,
w rekach spadkobiercow Dagoberta Freya. - Nazwisko tego historyka
sztuki chcialbym zachowac w tajemnicy, gdyz jest on czynnym, cenionym
uczonym i obawiam sie, ze moglyby spotkac go w Niemczech nieprzyjemnosci
- mowi prof. Swiechowski.
Zygmunt Swiechowski dzialal w Monachium sam, choc, jak podkresla,
w interesie publicznym. Na pomoc polskich instytucji panstwowych
liczyc nie mogl, gdyz PRL nie utrzymywala oficjalnie pelnych stosunkow
dyplomatycznych z RFN. Profesor zwrocil sie wiec z prywatna prosba
o pomoc w odzyskaniu antaby do prof. Heidenreicha, dyrektora Zentrallinstitut
fuer Kunstgeschichte, Centralnego Instytutu Historii Sztuki. Jako
nienazista, arystokrata i katolik pelnil on wowczas w srodowisku
niemieckich historykow sztuki bardzo wazna role. Prof. Heidenreich
przeprowadzil rozmowy z kolegami po fachu. Zdaje sie, ze takze zasiegnal
jezyka w Stuttgarcie. Ostatecznie poinformowal prof. Swiechowskiego,
ze nie moze spowodowac zwrotu kolatki.
- Prof. Heidenreich nie zaprzeczyl, ze kolatka jest w Stuttgarcie,
ale powiedzial, ze nie moze mi pomoc. Na nic byly moje przekonywania,
ze korzysc z posiadania zrabowanej kolatki jest niczym wobec szkody
moralnej wynikajacej z rabunku. Ksieza oprowadzali w tamtych latach
po czerwinskim kosciele tysiace zwiedzajacych i pokazywali slad
na drzwiach, wyjasniajac, ze byl tam bezcenny zabytek, ale ukradl
go w czasie wojny niemiecki profesor - opowiada prof. Swiechowski.
Antaba nie wrocila do Czerwinska. Wyglada na to, ze do dzis znajduje
sie w rekach spadkobiercow prof. Dagoberta Freya. Chyba, ze zostala
pokatnie sprzedana.
W kosciele w Czerwinsku ks. Andrzej Kulesza przymierza sie do odlania
kopii kolatki na podstawie zachowanych fotografii. Zabytkowe drzwi
ze sladem po antabie zostaly zdemontowane w roku 1978, gdyz nie
chronily kosciola przed zlodziejami. Stoja oparte o sciane prowizorycznego
muzeum klasztornego.
Prof. Swiechowski zas tropi w Niemczech jeszcze jeden zrabowany
skarb sredniowiecznej sztuki.
Z konsoli Mojzesza
Gotycka rzezba Madonny, stojaca na tak zwanej konsoli Mojzesza,
z daleka przyciaga wzrok. Lagodny sklon ciala, urocza twarz, misterna
struktura fald szaty znamionuja reke mistrza. Z bliska widac jednak,
ze przy scianie torunskiej bazyliki katedralnej sw. Jana stoi wspolczesna
kopia, ktorej daleko do urody oryginalnej rzezby, od wiekow nazywanej
Piekna Madonna Torunska.
Piekna Madonne wyrzezbil okolo roku 1395 anonimowy tworca, byc
moze pochodzacy z Nadrenii, zwany Mistrzem Pieknych Madonn. "Zupelne
opanowanie techniczne i skonczony wdziek wyrazu: nadzwyczajne te
walory daja temu dzielu wyjatkowe wprost stanowisko wsrod calej
plastyki gotyckiej nie tylko Pomorza, ale calej Polski. Przez wizytatora
biskupiego Strzesza juz w XVI w. >>ponad Fidiasza<<
wychwalane, bylo w zaniedbaniu za czasow pruskich. Szara farba pomalowane,
stalo na jednym z bocznych oltarzy. [...] Bardzo pozno, bo dopiero
w r. 1909, wskutek sfotografowania przez znanego Dra Stoedtnera
w Berlinie, badacze niemieccy zwrocili na nia uwage i stad >>Piekna
Madonna<< torunska stanowi przedmiot ozywionych badan. [...]
Zagadkowem, jak usmiech Madonny i glebokie spojrzenie Dzieciatka,
jest jej pochodzenie" - zachwycal sie przedwojenny historyk
sztuki, ks. Boleslaw Makowski.
Kopia wykonana zostala w latach 50. na zlecenie torunskich wladz
koscielnych. Oryginal, pozostajacy w torunskim kosciele nieprzerwanie
od konca XIV wieku, ostatni raz widziano pod koniec roku 1944. Polscy
robotnicy zauwazyli wtedy, ze Niemcy wywoza z kosciola skrzynie
z rzezba. Prof. Swiechowski juz w latach 60. wypytywal o nia znajomych
historykow sztuki w RFN i NRD. W roku 1962 goscil w Berlinie u wybitnego
specjalisty od architektury i sztuki obszaru panstwa krzyzackiego,
prof. Karla Heinza Clasena. Gospodarz zapytany o Piekna Madonne
odpowiedzial, ze nie trzeba sie martwic o los rzezby. - Bylo to
powiedziane w bardzo znaczacy sposob. Zrozumialem, ze on rzezbe
widzial juz po wojnie, ze nie jest zniszczona ani uszkodzona i ze
nie moze nic wiecej powiedziec, gdyz zostal zobowiazany do zachowania
tajemnicy - mowi profesor Swiechowski.
Rzeczywiscie, wiecej na ten temat prof. Clasen nie chcial rozmawiac.
Carl Heinz Clasen byl przed wojna autorytetem w skali miedzynarodowej.
W roku 1939 opublikowal ceniona monografie "Die Mittelalterliche
Bildhauerkunst im Deutscheordensland Preussen", w ktorej omowil
rzezbe Pieknej Madonny Torunskiej. W czasach hitlerowskich wstapil
do NSDAP, ale nie wslawil sie zadnymi niegodnymi postepkami.
- Niewatpliwie byl to czlowiek porzadny, ale o dosc slabym charakterze
- uwaza prof. Swiechowski.
Po wojnie prof. Clasen pozostal w sowieckiej strefie okupacyjnej,
potem w NRD. Szybko zrobil tam kariere. Objal profesure na uniwersytecie
berlinskim, byl czlowiekiem zaufania partii. Gdy komunistyczne wladze
postanowily rozebrac zamek krolewski w Berlinie, w ktorym widzialy
pomnik feudalizmu i pruskiej monarchii, o ekspertyze historyczna
uzasadniajaca rozbiorke poprosily przede wszystkim prof. Clasena.
Gnoj w chinskim bebnie
Coz mogla oznaczac delikatna sugestia prof. Clasena, ze widzial
po wojnie Piekna Madonne Torunska? Zapewne to, ze zobaczyl ja ukryta
w jakims magazynie dziel sztuki na terenie NRD. Jako czlowiek zaufania
partii i wybitny historyk sztuki mogl byc wprowadzony do jakiegos
utajnionego magazynu odszukanych w hitlerowskich schowkach dziel
sztuki, by przeprowadzic ich identyfikacje. Nie jest bowiem prawda,
ze sluzby aliantow w zachodnich strefach okupacyjnych Niemiec oraz
oddzialy sowieckie w strefie wschodniej odszukaly wszystkie hitlerowskie
sklady z dobrami kultury. Wiele mniejszych schowkow z bezcennymi
arcydzielami zidentyfikowano dopiero kilka lat po wojnie. Niemiecki
historyk sztuki Karl Reutti w sierpniu 1946 roku odkryl w poblizu
Kyritz, w sowieckiej strefie okupacyjnej, setki grafik i rysunkow,
w tym piekna akwarele "Irysy" Duerera, "Boze Narodzenie"
Altdorfera, wiele obrazow z kolekcji Kunsthalle. W nastepnych latach
Reutti odnajdywal w kolejnych wschodnioniemieckich wsiach obrazy,
rzezby, meble. Nad granica z Polska, w Angermuende, wysledzil kolekcje
wielkich swiatynnych rzezb chinskich nalezaca do barona von der
Heydta. Chlop, w ktorego zabudowaniach ukryto rzezby, rabal drewno
na glowie dwunastowiecznego tygrysa z szarego kamienia, a gnoj zwykl
wrzucac do duzego chinskiego bebna z brazu. Wszystkie te dziela
i wiele innych, odnalezionych po wojnie przez podobnych Reuttiemu
zapalencow, trafily do enerdowskich kolekcji panstwowych. Calkiem
mozliwe, ze Piekna Madonna Torunska trafila w tajemnicy do urzedowego
skladu dziel sztuki w NRD.
W latach 60. jeden z polskich konserwatorow dziel sztuki poinformowal
Ministerstwo Kultury, ze jego kolega z NRD, konserwator miejski
z Jeny, opowiadal mu, iz Piekna Madonna przechowywana jest w tamtejszych
magazynach muzealnych. Informacja ta niespodziewanie potwierdzona
zostala juz po napisaniu tego reportazu. Do prof. Swiechowskiego
zadzwonil z Niemiec jego kolega, historyk sztuki, i poinformowal
go, ze natrafil na slad Pieknej Madonny z Torunia. Dowiedzial sie
otoz, ze Friedrich B. Bellman, niemiecki historyk sztuki i konserwator
zabytkow, uczen wybitnego znawcy gotyku prof. Jantzena, opowiadal
po wojnie, ze rzezbe Madonny widzial pod koniec 1945 r. ukryta w
jednej z niemieckich kopaln soli. Friedrich Bellman przez pierwsze
kilkanascie lat po wojnie byl konserwatorem zabytkow w Jenie.
Jaki byl zatem los Madonny? Zapewne nie zostala przejeta przez
zachodnich aliantow. Najpewniej wykradli ja z kopalni Niemcy. Byc
moze, choc to bardzo malo prawdopodobne, torunskie arcydzielo wpadlo
w rece Rosjan. Po latach, podczas porzadkowania magazynow ze sztuka
zrabowana w Niemczech, Rosjanie mogli miec trudnosci z identyfikacja
rzezby i ocena jej wartosci. Nie mieli wszak wielkiej klasy znawcow
zachodnioeuropejskiej sztuki sredniowiecznej. O pomoc mogli poprosic
towarzyszy z NRD. Tamtejsi historycy sztuki slyneli z fachowosci
i lojalnosci wobec wladzy.
Wiele lat po smierci prof. Clasena, prof. Swiechowskiego odwiedzil
w Warszawie syn niemieckiego uczonego, Wolfgang Clasen. Odziedziczyl
on po ojcu fach historyka sztuki. W rozmowie z prof. Swiechowskim
nie ukrywal, ze przed smiercia ojciec przekazal mu niemalo zawodowych
tajemnic. W oglednej formie potwierdzil, ze Piekna Madonna Torunska
nie zostala zniszczona i pozostaje gdzies w ukryciu.
Ciag dalszy za tydzien
[podpis pod fot./rys.]
Wlodzimierz Kalicki
|
|
Prawdziwy
koniec wedrowki Eneasza
SZTUKA ZAGRABIONA 1
Pani Morza spod ziemi
SZTUKA ZAGRABIONA 2
Mlodzieniec
przecudnej urody, od swiata ukryty
SZTUKA ZAGRABIONA 3
Ksiag
starych duchy srebrnoszare
SZTUKA ZAGRABIONA 4
Pamiec
w plomieniach
SZTUKA ZAGRABIONA 5
Rejtan
pod szynkwasem
SZTUKA ZAGRABIONA 6
Oltarz
po dwakroc porywany
SZTUKA ZAGRABIONA 7
Jesienia
ksiazki wracaja z poludnia
SZTUKA ZAGRABIONA 8
Bracia
Czescy wracaja z Niemiec do Polski
SZTUKA ZAGRABIONA 9
Madonna
znika pod szklanka kawy
SZTUKA ZAGRABIONA 10
Lew
z ludzkimi oczami
SZTUKA ZAGRABIONA 11
Siostra
Fryderyka
SZTUKA ZAGRABIONA 12
Biblia
i dzentelmeni
SZTUKA ZAGRABIONA 13 W polowie XII wieku
skryba zanotowal na kartach Biblii Plockiej, ze spadajace spod stropu
plockiej katedry strusie jajo z cenna relikwia cudem pochwycil w
locie niejaki Zachariasz.Byl to pierwszy opis cudu na polskich ziemiach.
W roku 1940 Niemcy z fanfarami wywiezli Biblie pociagiem. W roku
1978 potajemnie odwiezli taksowka
Pontyfikal
i Stasi
SZTUKA ZAGRABIONA 14 Bezcenny Pontyfikal
Plocki Niemcy zrabowali w roku 1940.
Trzystuletni
romans
SZTUKA ZAGRABIONA 15 Ich historia zaczela
sie przed trzema wiekami.
|