|

Siostra Fryderyka
WLODZIMIERZ KALICKI
11 pazdziernika 1976 roku o godzinie 21.30 Maria Lewkowicz siedziala
przed telewizorem w swym warszawskim mieszkaniu. Drugi program TVP
nadawal enerdowski film obyczajowy "Co tydzien wesele".
Ogladala go cokolwiek znudzona
Nagle zobaczyla na ekranie znajomy obraz. Nie miala watpliwosci
- na scianie mieszkania, w ktorym znajdowali sie bohaterowie filmu,
wisial zaginiony w czasie okupacji, od lat poszukiwany przez Towarzystwo
im. Fryderyka Chopina, portret Izabeli, siostry kompozytora.
Maria Lewkowicz pracowala w Towarzystwie im. Fryderyka Chopina
i wszystkie portrety rodziny kompozytora znala na pamiec. Nazajutrz
zaalarmowala dyrekcje Towarzystwa.
Hanna Wroblewska-Straus, kustosz i kierownik Muzeum w Towarzystwie
im. Fryderyka Chopina, poprosila telewizje o zorganizowanie dla
niej specjalnego pokazu filmu. 18 pazdziernika i ona zobaczyla na
ekranie dawno zaginiony portret Izabeli. Poprosila o zatrzymanie
kadru i zrobienie odbitek. Nie miala watpliwosci - to byl zaginiony
portret siostry Chopina.
Namalowal go w roku 1829 Ambrozy Miroszewski. W liscie do przyjaciela,
Tytusa Wojciechowskiego, Fryderyk Chopin wspomnial, ze "nasz
Miroszesio", jak nazywali Chopinowie zaprzyjaznionego malarza,
wykonal portrety rodziny i Wojciecha Zywnego, ktory Fryderyka uczyl
gry na fortepianie. Wszystkie piec portretow - rodzicow, Fryderyka,
jego dwoch siostr Izabeli i Ludwiki (trzecia siostra, Emilka, juz
w tym czasie nie zyla) oraz Zywnego - pozostalo w rodzinie Chopina.
W sierpniu 1939 roku wszystkie te portrety wisialy w warszawskim
mieszkaniu Laury Ciechomskiej, wnuczki siostry Fryderyka - Ludwiki
Jedrzejewiczowej, przy ul. Wspolnej 24. Laura Ciechomska przechowywala
takze mnostwo bezcennych rekopisow Chopina i innych pamiatek. Europejscy
chopinisci zbior ten doskonale znali. W roku 1904 Mieczyslaw Karlowicz
w ksiazce "Niewydane dotychczas pamiatki po Chopinie"
opisal dokladnie portret Izabeli i jako pierwszy poinformowal, ze
na odwrocie tego obrazu znajduje sie napis: "Izabela z Chopinow
Barcinska zona Antoniego uro. w Warszawie 9 lipca 1811 roku".
Trzy kolorowe i czarno-bialy
Badacz zycia i tworczosci Chopina, Leopold Binental, wydal w Warszawie
w 1930 roku album przedstawiajacy dokumenty i pamiatki zwiazane
z kompozytorem. Okazja byla 120. rocznica urodzin Fryderyka Chopina.
Binental opublikowal w albumie cztery portrety pedzla Miroszewskiego.
Trzy reprodukcje byly kolorowe. Tylko portret Fryderyka Binental
opublikowal w wersji czarno-bialej. Tlumaczyl to zlym stanem portretu.
Wowczas zbior plocien Mieroszewskiego nalezal jeszcze do Marii Ciechomskiej,
co Binental skrupulatnie odnotowal.
W marcu 1932 roku portret Izabeli pokazany zostal na wystawie dokumentow
i pamiatek chopinowskich, zorganizowanej przez Warszawskie Towarzystwo
Muzyczne i Muzeum Narodowe w Warszawie. Opublikowano go rowniez
w katalogu wystawy.
Portret Izabeli eksponowany byl takze za granica. W katalogu wielkiej
francuskiej wystawy "Frederic Chopin et George Sand" w
1937 roku dzielo Miroszewskiego pojawia sie na czwartej stronie
pod pozycja 23. Paryski katalog zaznacza, ze obraz ten jest w warszawskich
zbiorach Laury Ciechomskiej. Maria Ciechomska zmarla bowiem w 1932
roku i kolekcje chopinianow odziedziczyla po niej siostra, Laura
Ciechomska. Byly w niej miedzy innymi autografy i kopie utworow
Chopina i Feliksa Mendelssohna-Bartholdyego, autografy dziesieciu
listow Fryderyka i 285 listow do niego, a takze 39 odrecznych listow
o kompozytorze rozmaitych osob wspolczesnych Chopinowi. Procz portretow
pedzla Mieroszewskiego ozdoba kolekcji byly rysunki i akwarele Fryderyka
Chopina, Teofila Kwiatkowskiego i George Sand. Pod koniec lat trzydziestych
czesc pamiatek odkupil od Marii i Laury Ciechomskich Leopold Binental.
Dom przy Wspolnej 24 nie zostal zniszczony podczas oblezenia Warszawy
we wrzesniu 1939 roku. W czasie walk Laura Ciechomska rozchorowala
sie i trafila do szpitala. Zachowala sie relacja kolejnej prawnuczki
siostry Fryderyka Chopina, Ludwiki Ciechomskiej; opisywala ona swa
wizyte w mieszkaniu Laury w czasie jej pobytu w szpitalu. Prawdopodobnie
bylo to w poczatkach pazdziernika 1939 roku. Ludwika Ciechomska
zastala mieszkanie nietkniete. Piec portretow Mieroszewskiego wisialo
na scianach, papiery byly w komplecie, na stoliku lezal portret
Chopina narysowany przez George Sand.
W swej relacji Ludwika Ciechomska daje do zrozumienia, ze mieszkanie
Laury wkrotce mial ktos zajac. Nie wiadomo, czy mieli to byc Polacy,
czy Niemcy.
Skarby ze Wspolnej 24
Ludwika Ciechomska opuscila mieszkanie Laury, nie zabierajac ze
soba niczego istotnego.
- W okupowanym miescie nie pomyslala, by zabezpieczyc bezcenna
spuscizne po wielkim artyscie ze swego rodu. Moze szok wojny spowodowal,
ze przestala myslec o czymkolwiek oprocz przezycia? - zastanawia
sie Hanna Wroblewska-Straus.
Co sie stalo pozniej ze skarbami z mieszkania przy Wspolnej 24
- nie wiadomo. Laura Ciechomska nie zyje, w 1972 roku zmarla takze
Ludwika. Wiadomo jedynie, ze cztery listy Chopina z kolekcji Marii
Ciechomskiej, odziedziczonej przez Laure Ciechomska, po raz pierwszy
opublikowane w roku 1904 przez Mieczyslawa Karlowicza, wyplynely
17 maja 1966 roku na aukcji w Monachium, zorganizowanej przez firme
antykwaryczna Karl und Faber. Szczesliwie zakupil je Artur Rubinstein
i przekazal do zbiorow muzealnych Towarzystwa Chopinowskiego. W
jaki sposob trafily na aukcje w Monachium? Nie wiadomo. Podobnie
nie sa znane wojenne losy czesci kolekcji Laury Ciechomskiej, ktora
Towarzystwo Chopinowskie kupilo w latach 1959-1963. Warszawscy chopinolodzy
sadza, ze listy te i inne pamiatki ze swej kolekcji Laura Ciechomska
przekazala tuz przed wojna swemu krew- nemu mieszkajacemu w Krakowie,
Leonowi Ciechomskiemu. To, co pozostalo w Warszawie, w mieszkaniu
przy Wspolnej, zaginelo.
Dwa tygodnie po pokazie w gmachu telewizji filmu "Co tydzien
wesele" Hanna Wroblewska-Strauss w imieniu Towarzystwa im.
Fryderyka Chopina zawiadomila dr. Bohdana Rymaszewskiego, dyrektora
Zarzadu Muzeow i Ochrony Zabytkow w Ministerstwie Kultury, ze w
enerdowskim filmie pojawil sie zaginiony, poszukiwany portret Izabeli
Chopin. Ministerstwo sprawe obrazu utajnilo. 18 listopada 1976 roku
Towarzystwo Chopinowskie otrzymalo z Zarzadu Muzeow poufne pismo.
Wladze muzealne Ministerstwa Kultury dziekowaly za informacje i
przyznawaly, ze ewentualna rewindykacja obrazu mialaby ogromne znaczenie
dla kultury polskiej. Przy okazji potwierdzaly, ze ujawnienie drog,
jakimi obraz Miroszewskiego trafil do NRD, mogloby doprowadzic do
natrafienia na slad pozostalych czterech zaginionych portretow.
Po tym uprzejmym pismie na dlugo zapadla urzedowa cisza. 17 maja
1977 roku Towarzystwo Chopinowskie wyslalo do Ministerstwa Kultury
zawiadomienie, ze po porownaniu fotografii obrazu z filmu "Co
tydzien wesele" z portretem Izabeli reprodukowanym w pracy
Binentala, eksperci nie maja watpliwosci, iz chodzi o to samo dzielo.
Towarzystwo wzywalo zatem ministerstwo, by zechcialo nawiazac kontakt
z telewizja NRD, by ustalic, gdzie znajduje sie obraz. W koncu ministerstwo
przeslalo Towarzystwu Chopinowskiemu fotokopie wyjasnienia przewodniczacego
enerdowskiego Komitetu do spraw radia i telewizji. Wedle niego w
filmie wykorzystano kopie jakiegos obrazu, blizej nieznanego wladzom
wschodnioniemieckiej kinematografii.
Chopin o zmierzchu
Towarzystwo oprotestowalo w ministerstwie odpowiedz Berlina jako
wykretna, ale nic wiecej nie moglo zrobic. W Towarzystwie Chopinowskim
zartowano wowczas gorzko, ze trzeba pilnie ogladac enerdowskie filmy,
bo pewnie graja w nich pozostale cztery zaginione portrety Miroszewskiego.
I rzeczywiscie. Wieczorem 2 marca 1981 roku Hanna Wroblewska-Straus
ogladala telewizje. W programie drugim TVP emitowala ktorys z czterech
odcinkow filmu produkcji telewizji enerdowskiej pt. "Zmierzch
nad Dunajem" (oryginalny tytul: "Abschied vom Frieden").
- Bylam zmeczona, wlasciwie to zerkalam tylko na ekran, nie sledzilam
akcji filmu - wspomina Hanna Wroblewska-Straus.
Nagle dostrzegla, ze w filmie pojawil sie jako element scenografii
zaginiony portret Fryderyka Chopina pedzla Miroszewskiego.
Na zadanie Towarzystwa Chopinowskiego TVP zorganizowala 2 kwietnia
1981 roku zamkniety pokaz filmu.
- Nie ulegalo watpliwosci, ze jest to portret zaginiony z mieszkania
Laury Ciechomskiej - mowi Hanna Wroblewska-Straus.
Towarzystwo znowu zaalarmowalo Ministerstwo Kultury. Kustosz Hanna
Wroblewska-Straus zwracala uwage, ze w literaturze chopinologicznej
znana jest tylko czarno-biala reprodukcja z albumu opracowanego
przez Leopolda Binentala. W enerdowskim barwnym filmie wyraznie
bylo widac, ze obraz jest kolorowy. Nie mogl zatem byc on reprodukcja
wykonana z albumu Binentala.
Wszelkie interwencje w Berlinie z gory skazane byly na niepowodzenie.
W Polsce byl to wszak czas "Solidarnosci". Wladze NRD
z trudem skrywaly niechec wobec Warszawy.
Towarzystwo Chopinowskie probowalo tymczasem wyjasnic zagadke pojawienia
sie dwoch obrazow Miroszewskiego w enerdowskich filmach. Bylo nad
czym sie glowic. Oba portrety stanowily czesc zaginionej kolekcji.
Wykorzystano je w dwoch filmach, ktorych, jak sie wydaje, nic poza
tym nie laczylo. "Co tydzien slub" wyprodukowala w 1975
roku enerdowska wytwornia DEFA. Film rezyserowal, jak informowano
w pismach do Towarzystwa Chopinowskiego, Gendier (w rzeczywistosci
byl to dosc znany enerdowski rezyser Klaus Gendries). Czteroczesciowy
"Zmierzch nad Dunajem" powstal cztery lata pozniej. Dla
enerdowskiej telewizji wyrezyserowal go Hans-Joachim Kasprzik, znany
specjalista od ekranizacji klasyki literatury niemieckiej. Najwiekszymi
jego sukcesami byly ekranizacje "Die Brueder Lautensack"
("Bracia Lautensack") Liona Feuchtwangera, "Bahnwaerter
Thiel" Gerharda Hauptmanna i "Abschied vom Frieden"
F.C. Weiskopfa. Ostatni film Kasprzika, szescioczesciowy serial
historyczny "Sachsens Glanz und Preussens Gloria" ("Blask
Saksonii i chwala Prus") obejrzaly we wschodnich i zachodnich
Niemczech miliony widzow.
- Oba filmy rozgrywaly sie w dwudziestowiecznych realiach, w banalnych
wnetrzach. W filmie "Co tydzien wesele" procz portretu
siostry Chopina nie bylo zadnego zabytkowego przedmiotu - mowi Hanna
Wroblewska-Straus.
Dlaczego wiec w obu filmach pojawily sie zaginione obrazy? I skad?
Wzruszajaca teoria
W Towarzystwie nikt nie wierzyl w przypadkowa obecnosc na planie
kopii oryginalnych portretow. Istotnie, prawdopodobienstwo pojawienia
sie ich w rozmaitych produkcjach filmowych, nie majacych nic wspolnego
z Chopinem i XIX wiekiem, bylo minimalne. W Zamku Ostrogskich, siedzibie
Towarzystwa Chopinowskiego, wymyslono teorie, ze to wszystko najpewniej
jest sprawka rezysera filmu "Zmierzch nad Dunajem", Hansa-Joachima
Kasprzika. Zgodnie z teorii rezyser Kasprzik musial byc zniemczonym
przymusowo Polakiem (dowod: nazwisko), ktory po latach odkryl nie
tylko swoje polskie korzenie, ale i miejsce przechowywania zrabowanych
przez Niemcow obrazow Mieroszewskiego. Nie mogac tak po prostu dac
o tym znac Polsce (powod: gdy juz Polska zazadalaby zwrotu portretow,
policja polityczna Stasi zapewne zemscilaby sie na Kasprziku), rezyser
doprowadzil do pojawienia sie w swoim filmie zaginionego obrazu.
Oczywiscie, liczyl na to, ze ktos w Polsce to jego zakamuflowane
przeslanie dostrzeze i zrozumie.
Teoria byla to wzruszajaca, niestety, nikt nie potrafil podeprzec
jej jakims konkretem. No i nie wyjasniala pojawienia sie portretu
Izabeli w filmie "Co tydzien wesele", rezyserowanym przez
Klausa Gendriesa.
W 1992 roku dyrekcja Towarzystwa Chopinowskiego zwrocila sie do
dr. Wojciecha Kowalskiego, pelnomocnika rzadu do spraw polskiego
dziedzictwa kulturalnego za granica, z prosba o interwencje w sprawie
zaginionych portretow Mieroszewskiego. Indagowana przez pelnomocnika
strona niemiecka wyjasnila, ze niczego w tej sprawie wyjasnic nie
jest w stanie. Uplynelo juz wiele lat, dokumentacja produkcji filmow
zostala zniszczona, nikt juz nic nie pamieta.
W roku 1994 w Zamku Ostrogskich pojawil sie niemiecki muzykolog
L.W. Po wystawie oprowadzala go Hanna Wroblewska-Straus.Zwiedzajacemu
pani kustosz opowiedziala historie o zaginionych obrazach, ktore
objawily sie deus ex machina w enerdowskich filmach. Pan L.W. obiecal
zbadac w Niemczech te sprawe. Ale niewiele udalo mu sie wyjasnic.
Rzeczywiscie w archiwach po enerdowskiej wytworni filmowej DEFA
nie ma juz szczegolowej dokumentacji produkcyjnej filmow sprzed
kilkunastu lat. Szczerze mowiac, nikt sie takimi filmami w dzisiejszych
Niemczech nie interesuje.
W sloneczny, letni ranek pijemy z panem L.W. kawe w ogrodku berlinskiej
kawiarni. Troche zaklopotany pan L.W. wyjasnia, ze nie mogl sie
dowiedziec zbyt wiele, gdyz swe poszukiwania prowadzil nieoficjalnie.
Prosi tez o anonimowosc.
Coz to za willa?
Pan L.W. sprawdzil, ze rezyser Hans-Joachim Kasprzik zmarl na raka
10 pazdziernika 1997 roku. Rezyser rzeczywiscie mogl miec jakies
zwiazki z Polska. Urodzil sie w roku 1928 na Gornym Slasku. Z pewnoscia
jednak nie ma to nic wspolnego z pojawieniem sie polskiego obrazu
w jego filmie.
- Moim zdaniem - mowi pan L.W. - wyjasnienie tej tajemnicy jest
proste: obie ekipy filmowe wynajely te sama wille do krecenia filmow.
Wisialy tam na scianach nalezace do Polski obrazy i scenarzysci
po prostu wykorzystali najpierw jeden z nich, a po czterech latach
drugi do dekoracji wnetrza.
Ale coz to za willa? Albo jedna z wielu w NRD willi urzedowych,
albo willa kogos w NRD bogatego i politycznie wplywowego. Albo wreszcie
willa znajomego rezysera lub scenografa, wynajeta dla potrzeb filmu.
Nabardziej prawdopodobna wydaje sie mozliwosc pierwsza - willa
urzedowa, wykorzystywana do spotkan lub jako dom goscinny, wyposazona
w antyki. Byloby prawdopodobne, ze na jej scianach wisi komplet
pieciu portretow Miroszewskiego. Zrabowane przez Niemcow w czasie
wojny, odnalezione pozniej w NRD, mogly sie stac wyposazeniem oficjalnego
domu czy rezydencji.
Dlaczegoz jednak nie mialaby to byc willa kogos ze srodowiska filmowcow?
W NRD to wszak oni byli beneficjentami wladzy. Wynajmowanie od znajomych
wnetrz i dziel sztuki bylo w czasach socjalizmu dosc powszechna
praktyka w srodowisku filmowcow, niezaleznie od kraju.
- W NRD dekoratorzy wnetrz mieli wlasne dziela sztuki. Sami proponowali
rezyserowi, by je wykorzystal na planie - mowi Barbara Brylska,
ktora zagrala w wielu wschodnioniemieckich filmach.
Leon Niemczyk takze przez wiele lat wystepowal w filmach produkowanych
w NRD. Zagral nawet role w "Sachsen Glanz und Preussens Gloria",
nastepnym po "Abschied vom Frieden" filmie Hansa-Joachima
Kasprzika. Rezysera zapamietal jako kulturalnego, zyczliwego Polakom
artyste. Leon Niemczyk uwaza, ze na planie raczej uzywano malowanych
specjalnie dla potrzeb filmu kopii niz oryginalow.
Czasem jednak, przyznaje, pojawialy sie tez dziela oryginalne.
Poza wszystkim zas kopie trzeba bylo namalowac na podstawie oryginalow.
Te wiec musialy wobec tego znajdowac sie w latach siedemdziesiatych
w panstwowych zbiorach w NRD.
Sposrod tworcow obu filmow obecnie zyjacy twierdza, ze niczego
nie pamietaja.
Mowi Klaus Gendries, ktory dzisiaj rezyseruje filmy w Austrii:
- Nie moge w niczym pomoc, nie pamietam scenografii ani tego, jak
ja komponowano. To bylo zadanie dla scenografow.
Sybille Gerstner, z domu Boden, corka fabrykanta futer z Wroclawia,
po wejsciu w zycie antyzydowskich ustaw norymberskich, w latach
30. wyemigrowala do Paryza. Tam zostala projektantka mody. Po wojnie,
w NRD, nadal zajmowala sie projektowaniem mody i kostiumow filmowych.
Zalozyla najpopularniejsze za Odra pismo dla kobiet "Sybille".
Sybille Gerstner zaprojektowala kostiumy dla filmu "Abschied
vom Frieden". Dzis wiekowa dama jest nadal aktywna. Nie miala
czasu na spotkanie ze mna, gdyz przygotowywala wernisaz swoich obrazow.
Jak mowi, produkcji filmu "Abschied vom Frieden", nie
pamieta. To bylo bardzo dawno.
*
Wspolpraca Anna Rubinowicz
Wlodzimierz Kalicki
|