Biblia i dzentelmeni

W polowie XII wieku skryba zanotowal na kartach Biblii Plockiej, ze spadajace spod stropu plockiej katedry strusie jajo z cenna relikwia cudem pochwycil w locie niejaki Zachariasz.Byl to pierwszy opis cudu na polskich ziemiach. W roku 1940 Niemcy z fanfarami wywiezli Biblie pociagiem. W roku 1978 potajemnie odwiezli taksowka
WLODZIMIERZ KALICKI

Wehrmacht wkroczyl do Plocka 9 wrzesnia 1939 roku. Plocki Kosciol nie byl przygotowany do wojny. Przed niemieckim atakiem ksieza nie wywiez-li ani sakraliow z katedralnego skarbca, ani bezcennych starych ksiag z Biblioteki Seminarium Duchownego. Nawet nie przygotowali miejsc do ich ukrycia. Wikariusz generalny ks. Waclaw Galeza wkrotce po zajeciu miasta przez Niemcow przekazal na przechowanie arcybiskupowi Antoniemu Julianowi Nowowiejskiemu kielich Konrada. Ufundowany w pierw-szej polowie XIII w. przez Ksiecia Konrada Mazowieckiego jako dar ekspiacyjny po zamordowaniu kanonika Jana Czapli, byl jednym z najcenniejszych skarbow poznoromanskiej sztuki w Polsce. Arcybiskup Nowowiejski, wybitny historyk, wysmienity profesor liturgiki, pozostawil go po prostu w kaplicy biskupiej. Ufal, ze tam okupanci nie wtargna. Drugi ze slynnych plockich skarbow, ufundowany przez Kazimierza Wielkiego w 1370 roku relikwiarz sw. Zygmunta, zawierajacy fragment czaszki sw. Zygmunta, zostal ukryty przez ks. kanonika Fronczaka w podziemiach katedry. Zamurowano go w ktorejs z pustych nisz w podziemnym grobowcu biskupow. Mniej cenne kosztownosci katedralne ksieza w pierwszych dniach okupacji rozdali zaufanym wiernym z prosba, by oddali je Kosciolowi po wyzwoleniu.

Niemcy poszukiwali skarbow katedralnych juz wczesna jesienia 1939 roku. Przekopali ogrod biskupi, ale nic tam nie znalezli.

Wczesnym rankiem 28 lutego 1940 roku gestapo aresztowalo ks. Galeze. Bito go i torturowano, domagajac sie ujawnienia miejsc ukrycia skarbow z katedry. Ksiadz tlumaczyl, ze o ukrywaniu zadnych kosztownosci nic nie wie. Gestapowcy pokazali mu wtedy przedwojenne fotografie gablot w skarbcu. Zaznaczyli na nich wszystkie precjoza. Gabloty w skarbcu sfotografowali przed wojna pod pozorem zbierania materialow do prac naukowych niemieccy historycy sztuki.

Gdy jedni funkcjonariusze gestapo torturowali ksiedza Galeze, inni w tym samym czasie aresztowali arcybiskupa Nowowiejskiego oraz biskupa Leona Wetmanskiego. Obaj biskupi jeszcze tego dnia zostali wywiezieni do miejscowosci Slupno. Pozniej Niemcy przewiezli obu kaplanow do obozu koncentracyjnego w Dzialdowie. Tam bito ich i dreczono. Straznicy szczegolnie znecali sie nad 83-letnim arcybiskupem Nowowiejskim; biciem zmuszali go do biegow, torturowali za odmowe podeptania swego krzyza biskupiego. Obu kaplanow zameczono w obozie w roku 1941. W roku 1999 Papiez beatyfikowal 110 polskich ksiezy-meczennikow, wsrod nich biskupow: Nowowiejskiego i Wetmanskiego.

Plockich biskupow torturowano nie dlatego, ze skutecznie ukryli katedralne skarby.

Niemcy znalezli w kaplicy kielich Konrada juz w dniu aresztowania abp. Nowowiejskiego i bp. Wetmanskiego. W poszukiwaniu reszty ukrytych kosztownosci zaczeli rozbijac nisze grobowe w podziemiach katedry. Relikwiarz sw. Zygmunta znalezli drugiego dnia poszukiwan. Ksiadza Galeze wieczorem tego samego dnia, po trzech dobach tortur i przesluchan w sprawie ukrycia relikwiarza, gestapowcy uwolnili bez slowa wyjasnienia.

Trzej doktorzy kradna ksiegi, jeden doktor nie ma wyrzutow sumienia

W przededniu wojny Biblioteka Seminarium Duchownego w Plocku byla jedna z polskich skarbnic sredniowiecznych manuskryptow, inkunabulow i starodrukow. Najstarsza czescia jej zbiorow byly rekopismienne dziela zgromadzone przez biskupa Aleksandra z Malonne w XII w. Urodzony nad Moza na francuskiej ziemi, byl plockim biskupem w latach 1129-1156. Wartosc manuskryptow pomnazaly liczne, dotyczace spraw polskich dopiski na ich kartach; najstarsze pojawily sie w kodeksach ze zbiorow plockiego biskupstwa juz w XII w.

9 wrzesnia 1502 roku plocki biskup Przerebski na posiedzeniu kapituly polecil, by odtad ksiegi katedralne sumiennie spisano, uporzadkowano i wypozyczano jedynie po wlasnorecznym wpisaniu sie czytelnika do osobnego rejestru.

Do plockich zbiorow przez wieki dokupywano cenne dziela. Kilkakrotnie dolaczono do nich cale kolekcje biblioteczne. Poczawszy od XIII wieku biskupi bibliofile kilkakrotnie zapisywali bibliotece katedralnej swe cenne zbiory. - Trafily do naszych zbiorow na przyklad wspaniale ksiegozbiory biskupow Piotra Wolskiego i Stanislawa Lubienskiego z XVI wieku. To byly wowczas jedne z najwiekszych w Polsce ksiegozbiorow prywatnych - mowi ks. prof. Tadeusz Zebrowski, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Plocku .

W sierpniu 1939 roku w Bibliotece Seminarium Duchownego znajdowalo sie 80 sredniowiecznych manuskryptow, pochodzacych ze zbiorow wczesniejszej Biblioteki Katedralnej. Wedlug opisow abp. Antoniego Nowowiejskiego 34 sposrod tych manuskryptow zawieraly tekst i komentarze Biblii, zas na 36 kodeksow skladalo sie okolo 100 wspolnie zeszytych i oprawionych dziel prawniczych z XIII, XIV i XV wieku.

Wladze okupacyjne zajely Seminarium Duchowne 9 grudnia 1939 roku, Polakom zabroniono wstepu. Mimo zakazow ksieza zdolali jednak przedostac sie do biblioteki i uratowac troche mniej wartosciowych, mlodszych dziel.

Ksiadz Wladyslaw Makowski wydostal rekopis swej pracy o manuskryptach w plockich zbiorach.

- Ksiedzu profesorowi Michalowi Zywczynskiemu, pozniejszemu profesorowi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, udalo sie wtedy uratowac i wywiezc do lowicza kilka cenniejszych ksiag zwiazanych z jego praca naukowa. Dotyczyly stosunkow miedzy Stolica Apostolska a dziewietnastowiecznym Krolestwem Polskim - opowiada dyr. Biblioteki Seminarium Duchownego w Plocku, ks. Waldemar Graczyk.

W styczniu 1940 roku Niemcy odebrali Kosciolowi zabudowania kurii, muzeum diecezjalnego i organistowki.

Seminarium Duchowne, w ktorym znajdowala sie biblioteka i archiwum, zajal wowczas na kwatery pulk dywizji SS Totenkopf, utworzonej w pazdzierniku 1939 roku. Zorganizowano ja z oddzialow wartowniczych obozow koncentracyjnych w Dachau, Sachsenhausen, Buchenwaldzie i Mauthausen.

Wkrotce po zainstalowaniu sie esesmanow w gmachu Seminarium Duchownego, pojawilo sie tam trzech eleganckich panow.

Jeden z nich, dr Kurt Forstreuter, po siedemnastu latach opisal te wizyte w liscie z 3 czerwca 1957 roku do rektora Uniwersytetu w Getyndze.

"[...] Pod koniec stycznia 1940 roku (wtedy jako panstwowy radca architektury w Krolewcu) wraz z dyrektorem archiwum panstwowego w Krolewcu Heinem oraz dyrektorem biblioteki w Krolewcu Dieschem jezdzilem do Plocka i do innych miejscowosci w polnocnej Polsce, aby dokonac przegladu tamtejszych archiwow i bibliotek. Bylo to we wcielonym wowczas do Prus Wschodnich okregu rzadowym Ciechanow (Zichenau). Zostalem wciagniety do tego przez panow Heina i Diescha, poniewaz moglem czytac i troche mowic po polsku. Rekopis znajdowal sie w Plocku. W budynku biblioteki biskupiej przechowywane bylo rowniez archiwum biskupstwa. Budynek ten byl razem z cala kuria biskupia zajety przez pulk SS. Nie widzialem tam osob duchownych. SS zyczylo sobie oproznienia budynkow. Pod wrazeniem tych zadan panowie Diesch i Hein doszli do wniosku, ze aby biblioteke i archiwum zabezpieczyc, trzeba je przeprowadzic do Krolewca. Moglem sie jedynie podpisac pod ta decyzja i podtrzymuje ja jeszcze dzisiaj [...] Mniejsza, pod wzgledem zawartosci, czesc archiwum zostala pod koniec kwietnia 1940 roku przewieziona wozem SS do Krolewca i jako zestaw specjalny oddana zostala do archiwum panstwowego. Dalsze akta, ktore znajdowaly sie w palacu biskupim, zostaly dowiezione pozniej".

Dr Forstreuter jeszcze pietnascie lat po wywiezieniu plockiego ksiegozbioru byl zdania, ze przeprowadzony przezen rabunek w istocie uratowal koscielne zbiory - esesmani z dywizji SS Totenkopf zamierzali wyrzucic ksiegi na pole za budynkami.

Komisja ekspertow, skladajaca sie z dr. Rudolfa Diescha, dr. Heina i dr. Forstreutera, byla dobrze przygotowana do rabunku dziel plockiego Kosciola. Dr Diesch w lecie 1939 roku kilkakrotnie przyjezdzal do Plocka, aby zapoznac sie z tamtejszymi zbiorami. Polscy bibliotekarze i archiwisci podejmowali goscinnie dyrektora slawnej Biblioteki Krolewieckiej.

- W czerwcu 1939 roku przyjechalo do nas dwoch niemieckich uczonych z Uniwersytetu Krolewieckiego. Opowiadali, ze przygotowuja monografie starych ksiag z tego terenu. Ks. Makowski pokazal im cale nasze zbiory - mowi ks. prof. Zebrowski. Goscmi ksiedza Makowskiego byli dr Diesch i jego wspolpracownik, prof. von Selle.

W styczniu 1940 roku w Plocku niemiecka komisja ekspertow zadecydowala, ze na podstawie ogolnego rozkazu Reichswissenschaftsministerium, Ministerstwa Nauki Rzeszy, zbiory archiwalne i biblioteczne zostana zasekwestrowane i przewiezione do Krolewca.

Pod koniec lutego 1940 roku, natychmiast po wywiezieniu abp. Nowowiejskiego, Niemcy zajeli caly kompleks zabudowan koscielnych na plockim wzgorzu tumskim. Katedre zamienili w magazyn. W domu biskupim urzadzili kasyno oficerskie, w kurii zainstalowali biura wojskowe.

Na przedwiosniu 1940 roku dr Diesch zaczal sie spieszyc. W Plocku pojawila sie konkurencyjna ekipa rabusiow kierowana przez prof. Dagoberta Freya z uniwersytetu we Wroclawiu. Prof. Frey rabowal polskie zbiory w imieniu marszalka Hermanna Goeringa, a czasem, bez swiadkow, w imieniu wlasnym.

Dr Diesch zawarl porozumienie z wojskowym komendantem Plocka. Komendant mial dostarczyc miejscowych Zydow do ladowania koscielnych akt i ksiag. Pozna wiosna 1940 roku, przez kilka dni od rana do nocy przenosili oni koscielne zbiory na wojskowe samochody, ktore przewozily je na stacje kolejowa. Koleja wywieziono starodruki i archiwalia do Krolewca.

W trakcie rabowania zbiorow Biblioteki esesmani z pulku dywizji Totenkopf rozpalili na dziedzincu Seminarium Duchownego wielkie ogniska ksiazek. Polacy w Plocku przekonani byli, ze Niemcy puscili z dymem cala biblioteke.

- To nieprawda, esesmani palili wtedy osobiste ksiegozbiory profesorow seminarium - mowi ks. prof. Zebrowski.

Calosc zbiorow Biblioteki Seminarium Duchownego wywieziono do Krolewca. Grabiez nadzorowali dyrektor Biblioteki w Krolewcu dr Diesch oraz prof. von Selle.

Dr Forstreuter pisal po wojnie w liscie do rektora niemieckiego uniwersytetu: "Co sie tyczy biblioteki w Plocku, wiem tylko, ze prof. von Selle, radca biblioteczny w Krolewcu, chyba latem 1940 [w rzeczywistosci bylo to pod koniec wiosny 1940 r. - przyp. W.K.] zatrzymal sie przez pewien czas w Plocku, aby ogladnac bedaca juz w wielkim nieporzadku biblioteke. Byla o wiele zasobniejsza niz archiwum [...]. Zbiory w Plocku zostaly opisane w pracy Edwarda Chwalewika "Zbiory polskie", Warszawa 1927, tom 2. Tam mowi sie (str. 59), ze najwiekszym skarbem biblioteki katedralnej jest rekopis Starego Testamentu z XI wieku i dalej: "do najstarszych rekopisow nalezy rowniez Pismo Swiete z pierwszej polowy XII wieku z komentarzami, ilustrowane w stylu romanskim, bez poczatku i konca. Ma ono 42 inicjaly i 29 miniatur". Wlasnie wspomnianego rekopismiennego Starego Testamentu wiecej w Plocku juz nie znalazlem. Kiedy na podstawie ksiazki Chwalewika, ktora mialem ze soba, pytalem o ten rekopis, dowodca SS oswiadczyl, ze uczyniono z niego prezent dla Reichsfuehrera SS" [Heinricha Himmlera - przyp. W.K.].

Z dwoch najcenniejszych manuskryptow, o ktorych po latach pisal dr Forstreuter, Starego Testamentu podarowanego przez esesmanow Himmlerowi nigdy nie odnaleziono.

Drugim manuskryptem, ktorego w pierwszej kolejnosci poszukiwal dr Forstreuter, byla Biblia Plocka.

Z nieba leci strusie jajo, lecz pobozny Zachariasz chwyta je w locie

Biblia pojawila sie w Plocku za sprawa Aleksandra z Malonne. Zapisal sie on pieknie w polskiej historii. Jako dyplomata dobrze reprezentowal wobec cesarstwa interesy ksiecia Boleslawa Kedzierzawego. Wzniosl bazylike katedralna w Plocku, ufundowal wspaniale klasztory kanonikow w Czerwinsku i benedyktynow w Tumie pod Leczyca, sprowadzil z Zachodu artystow, ktorzy swiatynie te ozdobili. No i zaopatrzyl je w zamowione na Zachodzie ksiegi. Wsrod nich byla Biblia, po wiekach nazwana Biblia Plocka. Przez dziesiatki lat badacze Biblii spierali sie, czy napisali ja skrybowie w Plocku, czy tez powstala ona w ktoryms ze skryptoriow na Zachodzie, w Plocku zas tylko zaopatrzono ja w przepiekne iluminacje. Dopiero ks. prof. Ryszard Knapinski przed kilkunastu laty wywiodl, ze najpewniej caly tekst biblijny, znaczna czesc inicjalow glownych i czesc miniatur wyszly spod reki zachodnich mistrzow. W Plocku jedynie dokonczono iluminacji kart dziela. W Plocku takze w polowie XII w. dopisano do tekstu biblijnego informacje o cudownym uzdrowieniu dziewczynki o imieniu Woyncha oraz dodano opis uratowania relikwii. Umieszczono je wewnatrz strusiego jaja, ktore zawieszono pod drewnianym stropem katedry. Po pewnym czasie jajo urwalo sie jednak. Spadajace spod stropu jajo z relikwiami w ostatniej chwili cudem pochwycil przelozony katedralnej szkoly, Zachariasz. Byly to pierwsze opisy cudow na polskich ziemiach. Dzieki nim Biblia Plocka szybko stala sie dzielem slawnym. Wolno przypuszczac, ze w sredniowieczu czytywano ja szczegolnie chetnie. Z czasem zuzyciu ulegla oryginalna oprawa, niszczec poczely pierwsze i ostatnie karty. W XV w. Biblie zaopatrzono w nowa okladke z drewna obciagnietego pergaminem.

Badacze dziejow Biblii Plockiej sadza, ze przestano ja czytac w czasie wojen szwedzkich. Wtedy to razem z innymi skarbami katedralnymi zostala ukryta przed szwedzkimi najezdzcami.

W czasie rozbiorow Biblia szczesliwie uniknela zniszczenia. W. Krzyzanowski tak opisal w 1877 roku owczesne losy wspanialego ksiegozbioru katedralnego: "Biblioteka, niegdys posiadajaca kilka tysiecy wyborowych dziel i wiele rekopismow, przez niedbalstwo i czas w czesci zmarnowana, a w zupelnosci prawie zniszczona zostala i jako rzecz bezuzyteczna wyrzucona byla pod dach wiezy frontowej. Dopiero z zapomnienia wydobyl ja w 1845 r. ks. Antoni Balinski, archidyakon Plocki".

W roku 1928 Biblie Plocka i inne stare dziela ze zbiorow katedralnych przeniesiono uroczyscie do gmachu biblioteki, wybudowanego dwa lata wczesniej staraniem arcybiskupa Antoniego Nowowiejskiego.

Konspiracja doktorow za nic ma zelazna kurtyne

Niemcy nie ukrywali rabunku Biblioteki Seminarium Duchownego w Plocku. W 1941 roku doniosla o nim "Krakauer Zeitung".

"Suedostpreussische Tageszeitung", lokalny urzedowy dziennik NSDAP w Prusach Wschodnich, 26 sierpnia 1941 roku szczegolowo relacjonowal zakonczenie wywozu lokalnych zbiorow polskich do Krolewca i informowal o wywiezieniu tam Biblii Plockiej:

"Podczas przegladu i porzadkowania bibliotek w Prusach Wschodnich do Biblioteki Panstwowej w Krolewcu trafilo 50 000 tomow biblioteki teologicznej z Plocka i 8 000 tomow gimnazjalnej biblioteki w Suwalkach. [...] Podczas pierwszego przegladu okazalo sie, ze wsrod tomow z Plocka bylo okolo 100 starych rekopisow (XII i XIII wiek), jak rowniez okolo 300 drukow sprzed 1500 roku, tak zwanych inkunabulow. [...] Pisana recznie Biblia pochodzi, jak ustalil prof. dr Diesch, dyrektor Biblioteki Panstwowej i Uniwersyteckiej, z poczatkow XII wieku. Jest ona starsza, niz dotychczas najstarsza w Niemczech Polnocno-Wschodnich tzw. Biblia Radziwilowska, dar ksiecia Boguslawa Radziwila dla Wielkiego Ksiecia Elektora, ktory byl takze namiestnikiem w Krolewcu".

Ksiegozbiory zrabowane z Plocka i Suwalk Niemcy wlaczyli do zbiorow Biblioteki Uniwersyteckiej w Krolewcu.

Biblie, jako dzielo szczegolnie cenne, dr Diesch umiescil w skarbcu biblioteki. Pozostawala tam do ostatnich miesiecy wojny.

W roku 1991 mediewista ks. prof. Ryszard Knapinski zwrocil sie do wladz Uniwersytetu w Getyndze o przekazanie kopii urzedowej korespondencji niemieckiej, prowadzonej w sprawie Biblii Plockiej przez wladze uczelni z niemieckimi instytucjami.

Otrzymal odpisy niektorych pism. Dzieki temu mozna odtworzyc wojenne i powojenne losy manuskryptu.

Pod koniec marca 1945 roku w trakcie ewakuacji Prus Wschodnich, odcietych przez wojska sowieckie, Niemcy zdecydowali sie wywiezc z Krolewca najcenniejsze dziela sztuki. Transport ewakuacyjny organizowal inspektor uniwersytetu Werner Schuetze. Jemu to dyrektor biblioteki dr Diesch osobiscie przekazal Biblie Plocka, jako dzielo szczegolnie cenne, ktore powinno byc ratowane w pierwszej kolejnosci. Pociag z ksiazkami byl jednym z ostatnich, ktorym udalo sie przedrzec noca z praktycznie rzecz biorac okrazonego Krolewca do portu w Pilawie. Tam skrzynie z ksiazkami przeniesiono na niewielki statek. Mimo atakow sowieckich samolotow niemiecki konwoj szczesliwie przeplynal na zachodni Baltyk. Tam niemiecki konwoj zostal rozwiazany. Statek z Biblia i innymi ksiegami na pokladzie dotarl do Kilonii. Potem transport ksiag, nadal pod kontrola inspektora Schuetzego, przewieziono do Rends-burga. W ostatnich dniach wojny dotarl z Krolewca do Rendsburga takze ostatni kurator krolewieckiego uniwersytetu, dr Friedrich Hoffmann. Jemu to Werner Schuetze przekazal zbiory, ktore udalo mu sie wywiezc z Krolewca. Dr. Hoffmann przewiozl zbiory z Rendsburga do Flensburga.

Biblia Plocka, inne stare ksiegi oraz ewakuowane z Krolewca archiwalia spoczywaly tam do roku 1947. Wtedy to zbiory krolewieckie zostaly przeniesione raz jeszcze - do panstwowego skladu archiwalnego w Getyndze.

W roku 1950 zmarl dr Friedrich Hoffmann. Ksiegozbior wywieziony z Krolewca przeszedl pod opieke kierownika archiwum uniwersyteckiego w Getyndze, prof. Goetza von Selle. Tego samego, ktory w kwietniu 1940 roku, jako radca biblioteki uniwersyteckiej w Krolewcu, nadzorowal rabunek Biblioteki Seminarium Duchownego w Plocku.

Po utworzeniu w RFN Fundacji Pruskiego Dziedzictwa Kulturalnego zaczela ona gromadzic dobra kultury pochodzace z ziem utraconych przez Niemcy na Wschodzie. Prof. von Selle przekazal fundacji ksiegozbior wywieziony z Krolewca. Zatrzymal jedynie Biblie Plocka, ktora w tajemnicy pozostawil w kierowanym przez siebie archiwum uniwersytetu w Getyndze. Prof. von Selle powiadomil o tym poufnie dyrektora panstwowego archiwum w Getyndze, dr. Forstreutera. Tego samego dr. Forstreutera, ktory jako czlonek komisji ekspertow w styczniu 1940 roku zarzadzil, wspolnie z dr. Heinem i dr. Dieschem, wywiezienie Biblioteki Seminarium Duchownego z Plocka do Krolewca.

Solidarnosc czlonkow tamtej komisji ekspertow przetrwala wojne i podzial Niemiec. Prof. von Selle o fakcie posiadania Biblii Plockiej zawiadomil w zaufaniu takze dr. Diescha, w latach piecdziesiatych mieszkajacego w NRD, w Lipsku.

Uwieziona koleja, Biblia wraca taksowka

W pazdzierniku 1956 roku zmarl prof. Goetz von Selle.

W roku 1957 zmarl dr Diesch.

W tym samym roku wladze Uniwersytetu w Getyndze odkryly Biblie Plocka w swoim skarbcu i postanowily zwrocic ja Polsce. Ale nie za darmo. Prof. Otto Weber, rektor uniwersytetu, pisal w 1957 roku do bonskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych:

"Zakladajac, ze w przewidzianym czasie beda z Polska prowadzone rokowania w sprawie wymiany dobr kulturalnych, uwazam za potrzebne poinformowac ministerstwo spraw zagranicznych o przechowywaniu rekopisu bedacego polska wlasnoscia. Mozna sobie tylko postawic pytanie, czy istnieje prawny obowiazek zwrotu manuskryptu, zwlaszcza ze Polska przywlaszczyla sobie po wojnie wiele niemieckich dobr kultury. Pozwole sobie zaproponowac, aby manuskrypt zwrocic Polsce, wzglednie biskupstwu plockiemu, tylko wowczas, gdy rownoczesnie z polskiej strony zostanie na drodze wymiany zwrocone jakies wartosciowe dzielo z obszaru Prus Wschodnich lub Zachodnich. Chcialbym w zwiazku z tym wspomniec, ze nie jest wykluczone, iz slawna krolewiecka srebrna biblioteka z czasow ksiecia Alberta Pruskiego [oprawna w srebro kolekcja cennych starodrukow - przyp. W.K.], ktora pod koniec wojny przemieszczona zostala z Krolewca do pewnego dworku w poludniowo-zachodniej czesci Prus Wschodnich, dzisiaj znajduje sie w polskim posiadaniu. Przypuszczalnie rowniez inne, cenne egzemplarze niemieckich dobr kultury, ktore znajdowaly sie w Malborku lub innych miastach, zostaly przejete przez polskie instytucje".

Prof. Weber zapewnil ministerstwo, ze fakt przechowywania w Getyndze Biblii Plockiej pozostaje tajemnica, do ktorej dopuszczono tylko kilka osob.

Bonskie MSZ po zastanowieniu zalecilo uniwersytetowi pozostawienie Biblii Plockiej w sejfie. Niemieccy dyplomaci poinformowali rektora, prof. Webera, ze sprawa ewentualnego zwrotu Biblii stanie sie aktualna dopiero po nawiazaniu pelnych stosunkow dyplomatycznych pomiedzy RFN i PRL.

Na podstawie dostepnych niemieckich dokumentow nie sposob stwierdzic, czy po podpisaniu w 1970 roku ukladu PRL-RFN bonski MSZ omawial z Uniwersytetem w Getyndze kwestie zwrotu Biblii. Jesli tak bylo, to zastrzezenia zglaszali zapewne dyplomaci, a nie profesorowie. 8 wrzesnia 1977 roku bowiem znow z inicjatywy uniwersytetu dyskutowano sprawe Biblii. W naradzie w Getyndze udzial wzial dyrektor instytutu prawa miedzynarodowego tamtejszego uniwersytetu, prof. dr Dietrich Rauschning, oraz przedstawiciel MSZ. Niemieccy dyplomaci teraz juz nie widzieli przeszkod, by manuskrypt zwrocic Polsce bez zadnych warunkow wstepnych. Owczesny rektor uniwersytetu, prof. dr H. J. Beug, kul zatem zelazo, poki gorace. 28 grudnia 1977 roku znow zwrocil sie do Bonn z zapytaniem, czy pora zwrotu Biblii nie nadeszla. Prof. Beug chcial zwrocic Biblie bez zadania od Polski starodrukow pochodzacych z niemieckich kolekcji, ale postawil nowy warunek: manuskrypt ma byc zwrocony polskiemu Kosciolowi z pominieciem wladz PRL.

Dlaczego?

Zrabowane w 1940 roku wraz z ksiegozbiorem archiwalia diecezji plockiej przewiezione zostaly do Krolewca. W roku 1945 ewakuowano je statkiem do Niemiec, podobnie jak Biblie Plocka. Po wojnie odnalezli je Brytyjczycy na terenie swojej strefy okupacyjnej i pod koniec lat 40. zwrocili Polskiej Komisji Restytucyjnej. Warszawa przekazala archiwalia diecezji plockiej.

- Wrocily na swoje miejsce niemal wszystkie stare dokumenty - mowi ks. prof. Zebrowski.

Inny los spotkal jednak najcenniejsze plockie skarby: kielich Konrada i relikwiarz sw. Zygmunta.

W roku 1940 po aresztowaniu biskupow Nowowiejskiego i Wetmanskiego gestapo odnalazlo, pospiesznie ukryte, kielich i relikwiarz.

W roku 1947 biskup ordynariusz plocki otrzymal list z Czechoslowacji od niejakiej Franciszki Krautowej. Jej syn w czasie wojny sluzyc mial w gestapo. Franciszka Krautowa zawiadamiala biskupa, ze syn opowiedzial jej, jak w roku 1941 przekazal z rak gestapo kielich i herme niemieckiemu burmistrzowi Plocka, ktory umiescil je w kasie pancernej.

W roku 1945 w panice i balaganie ewakuacji niemieckie wladze polecily sekretarce burmistrza wywiezc oba skarby w glab Niemiec. Sekretarka - Niemka, katoliczka - potajemnie zawiadomila o tym zadaniu polskich ksiezy i obiecala, ze kielich i relikwiarz uratuje i zwroci po zakonczeniu dzialan wojennych. Tuz po wojnie odezwala sie rzeczywiscie. Wyslala z Bielefeld w Westfalii depesze, ze sakralia ocalaly i sa ukryte w miejscowosci Bad Salzufen pod Bielefeld.

Po utworzeniu w Niemczech stref okupacyjnych byla sekretarka plockiego burmistrza przekazala skarby wladzom angielskim.

Anglicy przekazali je 25 stycznia 1949 roku Polskiej Komisji Restytucyjnej w Niemczech, wyraznie zastrzegajac, ze kielich i relikwiarz maja byc oddane plockiemu Kosciolowi.

Wladze komunistyczne zataily jednak przed Kosciolem fakt odzyskania obu skarbow. Plocki biskup informacje o zwrocie skarbow otrzymal nieoficjalnie z Niemiec.

Ministerstwo Kultury i Sztuki w roku 1949 przekazalo kielich i relikwiarz do Muzeum Narodowego w Warszawie. Od tego czasu Kosciol nieustannie staral sie o zwrot sakraliow. W 1953 roku domagal sie tego biskup plocki, w roku 1957 zas prymas Wyszynski. W latach 60. biskupi slali pisma protestacyjne do Muzeum Narodowego, w latach 70. zas do premiera Piotra Jaroszewicza i ministerstwa kultury. W roku 1972 biskup plocki w liscie do wiernych ujawnil dzieje sakraliow i bezowocne starania Kosciola o ich zwrot.

Pod koniec lat 70. zawlaszczenie przez komunistow kielicha Konrada i relikwiarza sw. Zygmunta nie bylo w RFN tajemnica. Rektor prof. Beug pisal do bonskiego MSZ:

"Uniwersytetowi w Getyndze bardzo zalezy, by teraz plocka Biblia tak szybko, jak to mozliwe powrocila w posiadanie diecezji plockiej. Skoro tylko Ministerstwo Spraw Zagranicznych lub konsulat Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie stwierdza, ze zwrot Biblii biskupowi plockiemu jest zagwarantowany, przedstawiciel Uniwersytetu w Getyndze (o ile to mozliwe, to rektor lub jego zastepca) przekazalby Biblie do Warszawy albo do Plocka. Czy byloby mozliwe wyslac Biblie wazaca okolo 15 kg kurierem do Warszawy, do tamtejszego konsulatu? Gdyby istniala taka mozliwosc, dwaj urzednicy rektoratu Uniwersytetu w Getyndze dostarczyliby Biblie do Bonn i oddali w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Gdyby okazalo sie, ze bez uczestnictwa panstwowych instytucji PRL w Warszawie zwrot Biblii diecezji w Plocku jest niemozliwy, chcialbym wiedziec, czy Uniwersytet w Getyndze moglby prosic o posrednictwo przewodniczacego niemieckiej konferencji biskupow, pana kardynala Hoeffnera z Kolonii, ktory w ubieglym roku po raz pierwszy odwiedzal Kosciol Katolicki w Polsce".

Prof. Beug nie ukrywal, ze bardzo chcialby doprowadzic do zwrotu sakraliow polskiemu Kosciolowi przed 31 marca 1978 roku. Tego dnia konczyla sie jego kadencja jako rektora Uniwersytetu w Getyndze.

Prof. Beug pojechal do Polski dopiero 12 wrzesnia 1978 roku. Byl wowczas prorektorem Uniwersytetu w Getyndze. Kilka dni wczesniej niemiecki kurier dyplomatyczny przywiozl do warszawskiej ambasady RFN wyjatkowo ciezka poczte dyplomatyczna. Na trzy dni przed przybyciem prof. Beuga do Warszawy, urzedniczka ambasady RFN potajemnie przewiozla podwojnie zaplombowany pakunek z Biblia do kurii biskupiej w Plocku. Wedle uzgodnionego w Bonn scenariusza prorektor mial nazajutrz po przylocie do Polski pojechac samochodem ambasady w towarzystwie niemieckiego dyplomaty do kurii w Plocku i tam uroczyscie, oficjalnie przekazac Biblie.

Gdy jednak prof. Beug dotarl z lotniska do Ambasady, czekaly go niemile niespodzianki. Dowiedzial sie, ze czesc samochodow sluzbowych jest zepsuta, czesc zas - zajeta.

Urzednicy ambasady zamowili dla niego warszawska taksowke. Profesora pocieszono, ze taksowkarz jest niezawodny i za kurs nie zada zbyt wiele. Najwyzej - 70 marek [wowczas rownowartosc bardzo dobrej pensji w Polsce - przyp. W.K.]. Nie byl to koniec niespodzianek. Okazalo sie, ze zaden dyplomata nie bedzie profesorowi towarzyszyl. Ambasada umywala rece w obawie przed dyplomatycznymi klopotami, w jakie moglaby wpasc, gdyby w zwrot Biblii chcialy ingerowac w ostatniej chwili komunistyczne wladze. Najwyrazniej z tego samego powodu nagle dyplomatycznie zepsuly sie wszystkie samochody ambasady.

Podroz do Plocka zaczela sie milo. Prof. Beug byl pod wrazeniem jakosci szosy Warszawa-Plock. Na miejscu okazalo sie jednak, ze warszawski taksowkarz nie ma pojecia, dokad powinien zawiezc swego pasazera. O adres biskupa dopytywal sie przechodniow. W koncu wysadzil rektora przed kancelaria biskupa Kowalskiego. Tam prof. Beug dowiedzial sie, ze biskup Kowalski i jego wierni z Kosciola Mariawitow nie maja nic wspolnego z Kosciolem katolickim.

Taksowkarz w koncu dowiozl prof. Beuga do kurii biskupiej.

Rektora powital wikariusz generalny ksiadz Lis. Biskup Sikorski na czesc goscia wydal przyjecie, w ktorym, jak zanotowal prof. Beug, wzieli udzial takze: sekretarz biskupa, proboszcz katedry i dyrektor Biblioteki Seminarium Duchownego ks. prof. Zebrowski.

Zaplombowany pakiet lezal w sasiednim pokoju. Po przyjeciu uroczyscie otworzono go. Ksieza nie kryli wzruszenia, biorac do reki slawna Biblie. Prof. Beug wyglosil przemowienie i oficjalnie zwrocil Biblie plockiemu Kosciolowi.

Biskup Sikorski podziekowal Uniwersytetowi w Getyndze za zwrot dziela, ktore wojenne koleje losu rzucily w mury niemieckiej uczelni. Zapowiedzial tez, ze aby uniknac klopotow ze strony komunistycznych wladz, fakt powrotu Biblii pozostawi w tajemnicy. Biskup oswiadczyl, ze nie bedzie informowal prasy o odzyskaniu manuskryptu i nie bedzie go wystawial w diecezjalnym muzeum. Co wiecej, zapowiedzial, ze oprocz ksiezy obecnych przy przekazaniu dziela zaden z ksiezy diecezji nie bedzie informowany o powrocie Biblii.

Rektor prof. Beug w lot zrozumial intencje gospodarza. Obiecal, ze poprosi wszystkie niemieckie instytucje zaangazowane w zwrot Biblii, by nie informowaly o niczym prasy i cala sprawe potraktowaly jako poufna.

Po obiedzie ks. Lis oprowadzil prof. Beuga po koscielnych wlosciach.

- W bibliotece pokazalem naszemu gosciowi polskie publikacje o zaginionej Biblii Plockiej. Okazalo sie, ze niemiecki profesor czesc z nich zna. To byla naprawde mila rozmowa - mowi ks. prof. Zebrowski.

Przy pozegnaniu biskup Sikorski zapowiedzial niemieckiemu gosciowi, ze wynajecie jego taksowki oplaci kancelaria biskupia. Prof. Beug nie byl tym zachwycony. Przez grzecznosc nalegal, ze zaplaci sam, ale w koncu ulegl biskupowi.

Jeszcze mniej zachwycony byl warszawski taksowkarz.


W tekscie wykorzystano monografie, opracowania i artykuly: J. Bialostockiego, J. Iwanowskiego, ks. prof. R. Knapinskiego, F. Kopery, Z. Obertynskiego, M. Pietrusinskiej, Z. Rozanowa, M. Walickiego


WLODZIMIERZ KALICKI


 



 

 

 

Prawdziwy koniec wedrowki Eneasza
SZTUKA ZAGRABIONA 1

Pani Morza spod ziemi
SZTUKA ZAGRABIONA 2

Mlodzieniec przecudnej urody, od swiata ukryty
SZTUKA ZAGRABIONA 3

Ksiag starych duchy srebrnoszare
SZTUKA ZAGRABIONA 4

Pamiec w plomieniach
SZTUKA ZAGRABIONA 5

Rejtan pod szynkwasem
SZTUKA ZAGRABIONA 6

Oltarz po dwakroc porywany
SZTUKA ZAGRABIONA 7

Jesienia ksiazki wracaja z poludnia
SZTUKA ZAGRABIONA 8

Bracia Czescy wracaja z Niemiec do Polski
SZTUKA ZAGRABIONA 9

Madonna znika pod szklanka kawy
SZTUKA ZAGRABIONA 10

Lew z ludzkimi oczami
SZTUKA ZAGRABIONA 11

Siostra Fryderyka
SZTUKA ZAGRABIONA 12

Biblia i dzentelmeni
SZTUKA ZAGRABIONA 13 W polowie XII wieku skryba zanotowal na kartach Biblii Plockiej, ze spadajace spod stropu plockiej katedry strusie jajo z cenna relikwia cudem pochwycil w locie niejaki Zachariasz.Byl to pierwszy opis cudu na polskich ziemiach. W roku 1940 Niemcy z fanfarami wywiezli Biblie pociagiem. W roku 1978 potajemnie odwiezli taksowka

Pontyfikal i Stasi
SZTUKA ZAGRABIONA 14 Bezcenny Pontyfikal Plocki Niemcy zrabowali w roku 1940.

Trzystuletni romans
SZTUKA ZAGRABIONA 15 Ich historia zaczela sie przed trzema wiekami.

 
Copyright © 2001 Polish American Congress of Southern California. All Rights Reserved ®