|

Pontyfikal i Stasi
Bezcenny Pontyfikal Plocki Niemcy zrabowali w roku 1940. Trzydziesci
lat pozniej tajne sluzby NRD sprzedaly go na aukcji w RFN. Do dzis
nie mozemy go odzyskac
WLODZIMIERZ KALICKI
Profesor Julian Lewanski, badacz sredniowiecznego polskiego dramatu
liturgicznego, otrzymal wczesna wiosna 1977 roku zaproszenie. Ksiadz
profesor Pikulik, znany badacz liturgii, prosil go do swego mieszkania
na warszawskim Mokotowie na spotkanie z muzykologiem prof. Miroslawem
Perzem i gosciem z Niemiec, prof. Walterem Lipphardtem, naukowcem
z Hochschule fuer Musik, Wyzszej Szkoly Muzycznej we Frankfurcie
nad Menem. Pomyslodawca podwieczorku czterech badaczy sredniowiecznych
dramatow byl prof. Lipphardt. Niemiecki uczony od wielu lat pracowal
nad monumentalnym, siedmiotomowym wydawnictwem "Osterfeiern
und Osterspiele" ("Obrzedy wielkanocne i dramaty wielkanocne"),
w ktorym publikowal teksty lacinskich obrzedow i misteriow wielkotygodniowych
we wszystkich krajach Europy - od Portugalii po Bialorus. W wydanym
w roku 1976 trzecim tomie monografii zamiescil miedzy innymi opisy
obrzedow polskich, zaczerpniete glownie z publikowanych w latach
60. prac prof. Lewanskiego. Korzystajac z pobytu w Polsce, prof.
Lipphardt chcial pokazac polskiemu koledze cytowane materialy.
Przy kawie niemiecki uczony pochwalil sie, ze w jego dziele znalazly
sie tez nieznane, niepublikowane dotychczas sredniowieczne teksty
dotyczace Polski.
- Opowiedzial nam, ze w zbiorach monachijskiej Bayerische Staatsbibliothek
(Bawarskiej Biblioteki Panstwowej) od niedawna znajduje sie bardzo
ciekawy sredniowieczny rekopis liturgiczny zwiazany z polska historia
- mowi prof. Lewanski.
Prof. Lipphardt dzielo to nazwal "Rituale der Katedrale von
Gnesen", kodeksem z katedry w Gnieznie, znalazl bowiem w nim
notke, ze pewien obyczaj wystepuje w calej metropolii gnieznienskiej.
Jego zdaniem kodeks powstal w poczatkach XIV wieku. Z dziela przechowywanego
w zbiorach monachijskiej biblioteki pod sygnatura CLM 28938, niemiecki
uczony opublikowal dwa fragmenty tekstu, zawierajace opisy obrzedow
koscielnych nazwanych "Depositio crucis" ("Zlozenie
Krzyza w Grobie") i "Visitatio sepulchri" ("Nawiedzenie
Grobu").
Nazajutrz prof. Lewanski zaprosil prof. Lipphardta na obiad. Do
dzis w jego domu pozostal slad owego obiadu - podpis prof. Lipphardta
uczyniony kopciem plonacej swiecy na suficie gabinetu profesora.
Jeden z wielu podpisow gosci. - Takie mialem kiedys hobby - smieje
sie profesor.
Po spotkaniu z prof. Lipphardtem prof. Lewanski porownal opublikowane
przez niego opisy obrzedow z tekstami ze starych polskich kodeksow,
ktore w roku 1965 zebral w swej monografii "Dramat i dramatyzacje
liturgiczne w sredniowieczu polskim". Polski uczony doszedl
do wniosku, ze opisany przez prof. Lipphardta kodeks nie pochodzi
z Gniezna, lecz z Plocka. Profesor natychmiast zawiadomil o tym
Biblioteke Seminarium Duchownego w Plocku. Biblioteka wiosna 1977
roku przeslala mu zachowane informacje o zaginionych kodeksach nalezacych
ongis do jej zbiorow.
Na podstawie analizy publikowa-nych przed wojna fragmentow tekstow
rozmaitych kodeksow prof. Lewanski ustalil, ze kodeks z Bayerische
Staatsbibliothek to slawny Pontyfikal Plocki, wiosna 1940 roku zrabowany
przez Niemcow z Biblioteki Seminarium Duchownego w Plocku.
Biskupi wola dwa w jednym
Pontyfikaly byly ksiegami liturgicznymi spisywanymi w sredniowieczu
na uzytek biskupow. Zawieraly opisy obrzedow koscielnych sprawowanych
przez biskupow, niekiedy takze przez zwyklych kaplanow. Pontyfikaly
pojawily sie z powodow czysto praktycznych. Biskupi przy sprawowaniu
obrzedow uzywac musieli wczesniej dwoch ksiag. W jednej znajdowali
szczegoly czynnosci kultowych, w drugiej zas - formularze obrzedow
i formuly eukologiczne. Dla biskupiej wygody powstaly dziela laczace
zawartosc obu tych ksiag - pontyfikaly.
Pierwszy w dziejach pontyfikal spisany zostal w skryptorium klasztoru
sw. Albana w Moguncji w latach 950-963. Dzielo to, nazwane Pontyfikalem
Rzymsko-Germanskim, koscielni skrybowie szybko poczeli kopiowac
w licznych wersjach.
W XI wieku Italia dostala sie pod wplywy cesarskie. Przepisujacy
wowczas pontyfikaly wloscy kopisci przez dziesiatki lat zmieniali
je tak skutecznie, ze w XII wieku powstal odrebny typ pontyfikalu
- Rzymski. A w nastepnym stuleciu papiez Innocenty II zarzadzil
w ramach swych reform, by zastapic pontyfikal typu rzymskiego nowym
dzielem, nazwanym Pontyfikalem Kurii Rzymskiej.
Pontyfikaly okazaly sie dzielami tak uzytecznymi, ze doczekaly
sie mnostwa rekopismiennych kopii. Pozniej znowu przepisywano te
kopie. Kazda z nich byla inna. Zamawiajacy biskupi chetnie zlecali
dopisywanie lokalnych obrzedow kultywowanych w ich diecezjach, a
redaktorzy zwykli ukladac pontyfikaly wedle swych osobistych gustow
i zapatrywan teologicznych.
Indywidualne cechy wyroznialy takze Pontyfikal Plocki. Dzielo to
spisano na 214 pergaminowych kartach o wymiarach 270 na 185 mm.
Sredniowieczny kopista pisal tekst czarnym inkaustem, ktory z uplywem
wiekow wyblakl i przybral barwe ciemnobrunatna. Lepiej zachowal
sie inkaust czerwony, ktorym wypisano tak zwane rubryki. Starannosc
pisma i uroda iluminacji wyrozniaja plocki pontyfikal sposrod sredniowiecznych
kodeksow.
W sredniowieczu wlasciciele lekka reka dopisywali na pergaminowych
kartach nader wowczas rzadkich i bardzo drogich ksiag wlasne uwagi
i uzupelnienia. W Pontyfikale Plockim takze jest sporo glos, dopisanych
z cala pewnoscia wiele lat po powstaniu dziela. Dopiski te swiadcza
o uzywaniu plockiego pontyfikalu w liturgii przez kilka wiekow.
Kiedy powstal Pontyfikal Plocki? Jak trafil do zbiorow katedralnych?
Przedwojenni polscy badacze dosc zgodnie uwazali go za dzielo z
XIII wieku. Przewrot w pogladach na poczatki dziejow plockiego pontyfikalu
przyniosly prowadzone w koncu lat 70. badania ks. Antoniego Podlesia.
O odkryciu w niemieckiej bibliotece plockiego kodeksu ks. Podles
dowiedzial sie z listu prof. Lewanskiego do plockiej kurii. Natychmiast
zwrocil sie o pomoc do polskiego ksiedza Kazimierza Piwowarskiego,
szczesliwym trafem wlasnie wtedy zbierajacego materialy naukowe
w Bayerische Staatsbibliothek. Ks. Piwowarski wystaral sie o mikrofilm
dziela i we wrzesniu 1977 roku przeslal go ks. Podlesiowi. Polski
badacz nie mial watpliwosci: mikrofilm nadeslany z RFN przedstawial
zrabowany przez Niemcow w czasie okupacji Pontyfikal Plocki. Na
podstawie mikrofilmu rozpoczal badania manuskryptu. Analiza pisma
pozwolila ks. Podlesiowi przesunac czas powstania kodeksu z XIII
wieku, jak do tej pory sadzono, na druga lub trzecia cwierc wieku
XII.
Oznacza to, ze Pontyfikal Plocki jest najstarszym kompletnie zachowanym
pontyfikalem polskim. Opisane na jego kartach obrzedy "Depositio
Crucis" i "Visitatio Sepulchri" oraz procesja rezurekcyjna
i procesja do chrzcielnicy podczas nieszporow swiatecznych sa najstarszymi
opisami rezurekcji na ziemiach polskich.
W drugiej i trzeciej cwierci XII wieku, kiedy to mial powstac plocki
pontyfikal, diecezja wladali dwaj biskupi: Aleksander (w latach
1129-1156) i Werner (w latach 1156-1172). Biskup Werner zaslynal
ze sprowadzenia z Akwizgranu do Plocka relikwii sw. Zygmunta. Kult
sw. Zygmunta byl naczelnym kultem katedry plockiej. Gdyby pontyfikal
zamowic mial biskup Werner, rozumowal ks. Podles, na pewno polecilby
umiescic w litanii imie sw. Zygmunta. W pontyfikale tymczasem o
sw. Zygmuncie glucho. Co innego z biskupem Aleksandrem, pochodzacym
z Malonne. W jego stronach szczegolna czcia otaczano sw. Gertrude
z Nivelles - i jej imie wymienione jest w pontyfikalowej litanii.
Zdaniem ks. Podlesia wielce wymowne jest, ze w litanii tej zabraklo
sw. Wojciecha - biskup pochodzenia polskiego bez watpienia polecilby
umiescic w pontyfikale swietego meczennika, patrona polskiego kosciola.
Ksiedza Podlesia szczegolnie zaintrygowal tekst przysiegi, ktora
biskup elekt skladac mial swemu metropolicie z okazji konsekracji.
Wedle tekstu pontyfikalu elekt przyrzekac mial posluszenstwo i uleglosc
metropolii gnieznienskiej. Tekst przysiegi byl czescia podstawowego
tekstu pontyfikalu, nie zas pozniejsza glosa. Ks. Podles sprawdzil,
ze przysiegi takiej nie zawiera zadna ze znanych w Europie kopii
Pontyfikalow Rzymsko-Germanskich, Rzymskich, Kurii Rzymskiej ani
pozniejszych. Co ciekawsze, nie zawieraly jej takze inne polskie
pontyfikaly, tzw. Pontyfikal Rzeszowski, ani Pontyfikal Krakowski.
Czemuz to biskup Aleksander skladac mialby szczegolna przysiege
wiernosci i lojalnosci wobec metropolii gnieznienskiej? W latach
poslugi biskupiej Aleksandra wladza metropolity gnieznienskiego
drastycznie oslabla, w koscielnej prowincji gnieznienskiej szerzyl
sie chaos. Papiez Innocenty II ulegl naciskom niemieckim i w roku
1133 przyznal biskupowi magdeburskiemu prawo do zwierzchnosci nad
biskupami polskimi. Ale mimo wewnetrznego nieladu polski Kosciol
bronil sie przed dominacja niemiecka. Zdaniem ks. Podlesia metropolita
gnieznienski, nie chcac dopuscic do dominacji biskupa magdeburskiego,
zadal od podleglych mu polskich biskupow szczegolnego przyrzeczenia
lojalnosci i posluszenstwa. Gnieznienski metropolita zapewne zamowil
dla biskupa Aleksandra z Malonne pontyfikal i polecil umiescic tam
tekst przysiegi wiernosci. Pontyfikal Plocki jest zatem nie tylko
najstarszym opisem obrzedow religijnych w Polsce, ale i jednym z
pierwszych pisemnych swiadectw walki polskiego Kosciola o niezaleznosc
od Kosciola niemieckiego.
Po ciezkiej pracy szef tajnej policji lubi prowadzic sklepik ze
starociami
Jak Pontyfikal Plocki trafil do zbiorow Bayerische Staatsbibliothek?
We wrzesniu 1978 roku ks. Antoni Podles pojechal do Monachium.
Dyrekcja monachijskiej biblioteki poinformowala go, ze manuskrypt
zakupiony zostal 28 maja 1973 roku na aukcji w monachijskim domu
aukcyjnym Hartung und Karl. Pracownik naukowy Bayerische Staatsbibliothek
dr Dieter Kudorfer udostepnil ks. Podlesiowi katalog aukcyjny. Pontyfikal
Plocki opisany zostal w nim pod numerem 73/5954, jako rytual z pontyfikalem
pochodzenia niemieckiego z XIV wieku, spisany w jezyku lacinskim
na pergaminie. Monachijska biblioteka kupila go na aukcji za 6200
marek.
Czy specjalisci z biblioteki nie wiedzieli, ze kupuja dzielo zrabowane
przez hitlerowcow w Polsce?
Dyrekcja biblioteki umozliwila ks. Podlesiowi ogledziny kodeksu.
Ksiadz zanotowal: "Ktos wydarl 3 karty poczatkowe, tzw. ochronne.
Karta 1 prawdopodobnie byla czysta, na karcie 2 wypisany byl tytul
"Agenda", na karcie 3v znajdowala sie notatka, zawierajaca
rozporzadzenie biskupa poznanskiego Andrzeja, ktora ustrzegl od
zaginiecia W. Ketrzynski. [Ktos] wymazal tez pieczecie, ktorych
slady niewyrazne znajduja sie na karcie 86 i karcie 196 u dolu.
Czujac sie bezpiecznym, wystawil go na aukcji".
Jest pazdziernik 1999 roku. Rozmawiam z Karlem Hartungiem w jego
domu aukcyjnym. Firma Hartung und Karl przeksztalcila sie w dom
aukcyjny Hartung und Hartung, ale gabinet seniora firmy sie nie
zmienil. Polki ze starymi ksiegami zajmuja wszystkie sciany, srodek
zajmuje troche zuzyte, stare biurko. Gdy opowiadam o sprzedazy Pontyfikalu
Plockiego, Karl Hartung zrywa sie z fotela i szybko wyszukuje na
polce katalog aukcyjny sprzed cwiercwieku:
- Zgadza sie, to byla aukcja nr 3. Cene wywolawcza pontyfikalu
ustalilismy na 5000 marek.
Karl Hartung potwierdza plotke, przed laty zaslyszana w RFN przez
ks. Podlesia, ze pontyfikal zostal wystawiony na aukcje w Monachium
przez Centralny Antykwariat NRD kontrolowany wowczas przez plk.
Aleksandra Schalcka-Golodkowskiego. Byl on wtedy szara eminencja
wschodnioniemieckiego rezimu i jego sluzby bezpieczenstwa, Stasi.
Prowadzil zakulisowe, miedzynarodowe operacje finansowe, od handlu
dzielami sztuki po handel bronia.
- Pontyfikal wstawil do nas zachodnioniemiecki handlarz dzielami
sztuki, ktory w srodowisku antykwariuszy znany byl z bliskich kontaktow
z Centralnym Antykwariatem NRD w Lipsku. Znalem osobiscie bezposredniego
szefa Centralnego Antykwariatu, nazywal sie bodaj Weigel. Poznalem
go na targach antykwarycznych w Stuttgarcie. Chcial nawiazac ze
mna wspolprace, ale wymowilem sie. Centralny Antykwariat sprzedawal
dziela sztuki w RFN przez zachodnioniemieckich posrednikow. To byl
handel na dosc duza skale - opowiada Karl Hartung.
Dotychczasowe badania zachowanych i przejetych przez Urzad Gaucka
akt Stasi nie przyniosly informacji na temat uprawianego przez tajna
sluzbe NRD handlu zrabowanymi w czasie wojny dzielami sztuki. W
roku 1987 jednak pewien wlasciciel restauracji w Lipsku potwierdzil,
ze Stasi potajemnie gromadzila, konserwowala i sprzedawala skarby
pochodzace z wojennych grabiezy.
Johannes Elste, zanim w zjednoczonych Niemczech otworzyl restauracje,
w latach 1974-1980 w NRD pracowal w kierowanej przez plk. Aleksandra
Schalcka-Golodkowskiego firmie Kunst und Antik. W 1987 roku historycy
poszukujacy zaginionej w czasie II wojny swiatowej rosyjskiej bursztynowej
komnaty pokazali Elstemu archiwalne fotografie legendarnej komnaty.
Elste rozpoznal na zdjeciu empirowa komode, ktora w 1978 roku odnawial
jako pracownik firmy plk. Schalcka-Golodkowskiego. Byly enerdowski
konserwator mebli nie mial co do tego zadnych watpliwosci. Zgadzala
sie przybita do mebla ozdobna plakieta z przedstawieniem wytwornej
klatki z krolikami i skomplikowane, unikatowe intarsje z hebanu,
bukszpanu i drzewa rozanego. W czasie trwajacej dwa miesiace renowacji
Elste uzupelnil dwie intarsje i wymienil zdekompletowane okucia.
Oryginalne zachowal do dzis jego kolega. W czasie pracy niemiecki
konserwator odkryl na komodzie numer inwentarzowy z rosyjskimi literami.
Johannes Elste poinformowal niemiecka policje, ze przez warsztaty
renowacyjne bylej firmy Kunst und Antik przeszlo sporo dziel zrabowanych
w czasie wojny. Jednym z tych dziel byl plocki pontyfikal. Zapewne
w warsztatach Stasi usunieto z jego kart znaki wlasnosciowe. Jak
jednak trafil on w rece Stasi?
Pontyfikal zostal zrabowany wiosna 1940 roku z plockiej Biblioteki
Seminarium Duchownego. Rabunek zorganizowala komisja niemieckich
ekspertow z Krolewca: radca architektury dr Kurt Forstreuter, dyrektor
archiwum panstwowego dr Hein, dyrektor panstwowej biblioteki dr
Rudolf Diesch oraz radca biblioteczny prof. Goetz von Selle. Pontyfikal
wywieziono koleja do Krolewca razem z innymi bezcennymi manuskryptami:
Biblia Plocka, homiliarzem z trzeciej cwierci XII wieku, "Ksiega
chorowa plocka" z lat 1360-1370, Gradualem Swietoslawa z Wilkowa
z roku 1365, zawierajacym najstarsza znana polska piesn wielkanocna
oraz pochodzaca z okolo roku 1400 ksiega objawien blogoslawionej
Brygidy. Tylko Biblia Plocka wrocila do Biblioteki Seminarium Duchownego.
Zadne z pozostalych dziel, procz pontyfikalu, do dzisiaj nie zostalo
odnalezione.
W roku 1940 dyrektor Biblioteki Uniwersytetu w Krolewcu dr Diesch
schowal Biblie Plocka, jako dzielo szczegolnie cenne, do skarbca.
Pontyfikal, uznany przez niemieckich specjalistow za dzielo nieco
mniej od Biblii wartosciowe, najpewniej znalazl sie w zbiorach manuskryptow
i starych drukow biblioteki krolewieckiej.
Pod koniec marca 1945 roku inspektor Werner Schuetze zorganizowal
ewakuacje czesci zbiorow bibioteki z odcietych przez sowieckie wojska
Prus Wschodnich. Czy pontyfikal poplynal na Zachod tym samym statkiem,
ktorym ewakuowano Biblie Plocka? Wydaje sie to watpliwe. Transport,
w ktorym znalazla sie Biblia Plocka, byl nalezycie pilnowany przez
inspektora Schuetzego. Ksiazki dotarly do Rendsburga w nieuszkodzonych
skrzyniach i tam przez wiele lat pozostawaly pod kontrola bylych
pracownikow krolewieckiego uniwersytetu. Raczej wykluczone, by wiele
lat po wojnie pontyfikal mogl trafic ze zbiorow zachodnioniemieckich
w rece Stasi.
Byc moze pontyfikal w ostatniej chwili, w zamecie ewakuacji, zostal
skradziony przez ktoregos z Niemcow, pracownikow uniwersytetu lub
zolnierzy eskorty. Przed zakonczeniem wojny zlodziej zdolal przewiezc
go do wschodniej czesci Niemiec, na tereny pozniejszej NRD.
Niewykluczone jednak, ze Pontyfikal Plocki ewakuowano droga ladowa,
przez Prusy Wschodnie. Byc moze po drodze, w rejonie Gdanska, zostal
skradziony przez kogos z eskorty konwoju ewakuacyjnego. O takim
losie Pontyfikalu Plockiego swiadczyc moglby tajemniczy kodeks sredniowieczny,
ujawniony niedawno w Gdansku.
Przed kilku laty biblioteka seminaryjna z Oliwy przeslala do Biblioteki
Seminarium Duchownego w Plocku dwa rekopisy z XIV wieku. Pochodzily
z ksiegozbioru plockiej kurii.
Jak trafily do ksiegozbioru w Oliwie?
- W Sopocie po wojnie pozostalo wielu niemieckich ksiezy. Jeden
z nich, zmarly w latach 70., zostawil po sobie te rekopisy - mowi
ks. prof. Tadeusz Zebrowski, dyrektor archiwum diecezjalnego w Plocku.
Manuskrypt badal prof. Julian Lewanski. - Wydaje mi sie prawdopodobne,
ze te czternastowieczne rekopisy byly oprawione razem z jeszcze
jednym dzielem. Wspolnie tworzyly tak zwany klocek.
Zdaniem profesora klocek ten zapewne zostal skradziony w czasie
transportu na wlasna reke przez jakiegos Niemca. - Byc moze zlodziej
nie mogl dzwigac calego, ciezkiego klocka i wyrwal zen tylko jeden,
wierzchni manuskrypt - uwaza prof. Lewanski.
Pozostale dwa rekopisy rabus wyrzucil w bloto. Slady blota pozostaly
na nich do dzis. Prof. Lewanski nie wyklucza, ze trzecim manuskryptem
w klocku, wyrwanym w wojennym zamecie w okolicach Gdanska i wywiezionym
na zachod, mogl byc Pontyfikal Plocki.
Ksiadz prof. Zebrowski te mozliwosc raczej wyklucza: - Pontyfikal
i rekopisy mialy rozne formaty, nie mogly wiec tworzyc klocka.
Pojawienie sie zrabowanych na poczatku okupacji plockich rekopisow
pod Gdanskiem swiadczy, ze i Pontyfikal mogl byc ewakuowany z Krolewca
droga ladowa, przez Pomorze. Jedno wydaje sie pewne: ostatecznie
Pontyfikal znalazl sie po wojnie na terenie sowieckiej strefy okupacyjnej,
a potem NRD. W koncu trafil do Centralnego Antykwariatu w Lipsku,
czyli - w rece Stasi.
Niemcy kupuja kradziona ksiege na nic innego, jak na wlasnosc
Biskup plocki dr Sikorski wystapil do Bayerische Staatsbibliothek
w Monachium o zwrot pontyfikalu jeszcze w roku 1977. Biblioteka
odmowila oddania manuskryptu. Argumentowala, ze kupila go w dobrej
wierze na legalnej aukcji. W nastepnych latach kuria plocka jeszcze
kilkakrotnie domagala sie w Monachium zwrotu swego dziela. Kierownictwo
Bayerische Staatsbibliothek konsekwentnie odmawialo - zmienilo jednak
argumentacje. Kurie w Plocku poinformowano, ze Pontyfikalu nie dostanie,
gdyz zostal on sprzedany do NRD przez polskie, komunistyczne wladze
za posrednictwem firmy Ars Polona. Byl to tak absurdalny zarzut,
ze ministerstwo kultury ani w latach 80., ani w 90. nawet nie mialo
zamiaru go sprawdzac.
Bayerische Staatsbibliothek odmowila zwrotu ksiegi zrabowanej w
czasie wojny z Polski, ale odkryte w jej zbiorach dzielo zrabowane
we Francji - zwrocila.
W roku 1977 francuski historyk Pierre Rezeau wertujac katalogi
Bayerische Staatsbibliothek w Monachium, natknal sie na XV wieczny
modlitewnik "Livres d'heures" ("Godzinki"),
spisany na zwoju pergaminowym o wymiarach 6 metrow na 11 centymetrow.
W roku 1940 Niemcy zrabowali go z Biblioteki Miejskiej w Sens we
Francji i od tego czasu slad po nim zaginal. - To unikatowy, cudownie
iluminowany pergamin nieslychanej wartosci - mowi "Gazecie"
dyrektorka Biblioteki Miejskiej w Sens, Michelle Degrave.
Jak sie okazalo, francuskie "Godzinki" w roku 1974 monachijska
biblioteka zakupila - podobnie jak Pontyfikal Plocki - na aukcji
w jednym z domow aukcyjnych w RFN.
Negocjacje francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych z rzadem
krajowym Bawarii trwaly piec lat. Ostatecznie Bayerische Staatsbibliothek
zwrocila manuskrypt do Sens w roku 1982. Wdzieczni Francuzi przeslali
do Monachium symboliczny prezent; wydana w XVIII wieku w Sens ksiazke
i waze z Sevres.
Polskie MSZ w kwietniu 1986 roku oficjalnie zwrocilo sie o zwrot
zagrabionego Pontyfikalu Plockiego. Rzad krajowy Bawarii odpowiedzial,
ze pontyfikalu nie odda, bo go kupil na wlasnosc.
Powtarza to do dzis.
Wspolpraca Marek Rapacki, Paryz
W tekscie wykorzystano m.in. studia, opracowania i artykuly: R.
Knapinskiego,
J. Lewanskiego, A.J. Nowowiejskiego, A. Podlesia, S. Sawickiej,
A. Vetulaniego
oraz informacje podana przez "Frankfurter Allgemeine Zeitung"
WLODZIMIERZ KALICKI
|